To jest pierwszy wpis z urządzenia mobilnego. Tak się to szumnie nazywa.
Czas ma zupełnie niezbadane właściwości. Kurczy się jak pomięta ścierka. Znika jak sopel lodu w czerwcu. I już go nie ma, to przerażające.
Właściwie to wszystko leci mi z rąk. Strach gdzieś zaplątał się we włosy i w myśli. Nie tak miało być. Czego się nie dotknę nie działa. A czas się kurczy, topnieje, znika niczym resztki powietrza w idącym na dno jak kamień okręcie podwodnym.
Chyba robię to wbrew wszystkim. Czy także wbrew sobie? A może tak to właśnie ma wyglądać, może to i tylko tak.
Jeszcze jakieś drobne zakupy. I… niewiadome.