Archiwa tagu: zdjęcia

Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo

112 dzień, 25km do Cadavedo. Deszcz bardzo lekki, pochmurno. Camino Naturale – czyli nowy szlak zachwalany przez hospitaliero z Soto de Luina – poprowadził mnie ostro w dół, tam… kąpiele błotne. Potem mazanie się pod górę. Wkurzyłem się. Następnie znów skręt z drogi i zaczynam iść dół. Jak się okazało, że do następnego błotnistego parowu, to zrezygnowałem. Facet powinien mieć trochę oleju w głowie, żeby po ostrych deszczach nie polecać takich „ulepszeń”. Wróciłem na szosę i doszedłem tak do Cadavedo. Pierwszy. Alberga taka sobie, nie za ładna, ale tania. Zrobiłem zakupy. Zaplanowałem wreszcie powrót do Polski. Tęsknić zacząłem. Po prostu. Tyle tych dni. Tylu ludzi. Jakoś tak człowiek czuje, że… może już do domu by się zdało? Że może już dość? Wieczorem siedzieliśmy w międzynarodowym gronie i… byliśmy ze sobą, jak to na Camino, jak nigdzie indziej chyba. Cudnie. Ludzie potrafią ze sobą być. Ciekawe czemu w życiu tak nie potrafimy. Potrafimy?

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo

Camino 2015, zdjęcia: dzień 047 Sohren

47 dzień, 30 km z Rheinböllen do Sohren. Szlak poprowadzony w jednym miejscu przez grzązkie bagno. Kije wchodziły na czterdzieści centymetrów, ale były kępy trawy. Wyszedłem wściekły i ubłocony. To drugie wypada na camino, to pierwsze nie. W Sohren następny mały cud. Nocowałem w niemieckim domu u niemieckiej rodziny. Wieczorem siedzieliśmy na patio i rozmawialiśmy. O wszystkim. Przedtem, starszy ksiądz, znajomy mojej gospodyni, zabrał mnie w podróż. Pojechaliśmy do małej wioski. Ale to temat już do doczytania w książce.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 047 Sohren

Camino 2015, zdjęcia: dzień 046 Rheinböllen

46 dnia szedłem na zachód, ale donikąd. Dzwoniłem do parafii w Simmern gdzie myślałem, że zatrzymam się na noc, ale usłyszałem „Nie”. Sporo czasu zużyłem (bo nie straciłem) na przeprawę przez Ren (zdjęcia niżej można obejrzeć). Potem na drugim brzegu w Bingen pomyliłem drogę i zrobiłem spory dystans w kierunku, z którego musiałem się wracać. W końcu ciężkie podejścia w górę, zupełna pustka, dzicz i las. Przed siedemnastą przechodziłem przez jakąś niewielką miejscowość. Zobaczyłem kościół i parafię. Powiedziałem, że mam pytanie, ale jak to problem, to niech nie wahają się powiedzieć „nie”. – Ale jakie to pytanie? – zapytała kobieta, stojąca naprzeciwko mnie. No i zostałem tam. Zupełnie niespodziewanie.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 046 Rheinböllen

Camino 2015, zdjęcia: dzień 043 Frankfurt

Frankfurt nad Menem to nowoczesne, światowe miasto. Największe w Hesji. Dotarłem tam 43 dnia mojego Camino, idąc z Schöneck 23 km. Jednak wcześniejsze 39km sprawiło, że forma była opłakana. Z polskiej parafii katolickiej we Frankfurcie, gdzie zamierzałem zostać na noc, zostałem wygoniony. Zjadłem ostatnie dwie kromki chleba i poszedłem szukać noclegu na mieście. Zatrzymałem się w 8 osobowym pokoju w hostelu. Troje Amerykanów z Kaliforni, dwie nastoletnie (chyba) Niemki, jakiś Hindus i ja. Wyskoczyłem na miasto znaleźć supermarket z jedzeniem. Guzik, same lokale. Po godzinie poszukiwań wróciłem głodny i zastanawiając się, co będzie dalej, zasnąłem na górnym łóżku.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 043 Frankfurt

Camino 2015, zdjęcia: dzień 039 Fulda

39 dzień, 22 czerwca 2015, 21 km do Fulda. Deszcz. Najlepiej oznaczony szlak na przestrzeni tysięcy kilometrów jakie szedłem. W Fuldzie zbiegają się szlaki Jacobsweg z całych Niemiec. Postanowiłem, że tu kupię przewodnik na drogę do zachodniej granicy, do Trier. W żadnej księgarni w tym dużym mieście nie było żadnego przewodnika po Jacobsweg (niemiecka nazwa Camino). Sprzedawcy robili duże oczy i byli zafrapowani pytaniem. Przewodnika ani mapy nie było w biurze turystycznym. Jakbym chciał na Martynikę to mieli. Nie było też mapy ani przewodnika w sporej księgarni przy kadetrze widocznej na zdjęciu. Nie było nic. Franciszkanie, u których się zatrzymałem odsyłali mnie na miasto, w mieście odsyłali mnie do Franciszkanów. Zostałem z niczym w środku tego dużego państwa.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 039 Fulda

Camino 2015, zdjęcia: dzień 038 Hünfeld

W Vacha osiągnąłem psychicznie, ale szczególnie fizycznie, dołek. Byłem po prostu skrajnie wyczerpany, ciężkim marszem, ustawicznie złą – chłodną i deszczową pogodą, niedożywieniem. Do Hünfeld nie poszedłem drogą Jacobsweg, chyba po prostu nie dałbym rady. Gdzieś bym tam został, w tych deszczowych niemieckich lasach. Poszedłem na skróty – 26 km. Szczęściem trafiłem na Bonifratrów. Uratowali mnie. Nakarmili, przenocowali, nawet na mszy wreszcie byłem. Taki mały cud 🙂

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 038 Hünfeld

Camino 2015, zdjęcia: dzień 037 Vacha

34 km do Vacha w deszczu, to był ostatni etap na trasie Ökumenischer Pilgerweg. Miałem przewodnik właśnie do tego miejsca, w samym środku Niemiec. Zaplanowałem, że w Vacha kupię następny przewodnik, by iść dalej na zachód do Trier. Nic z tego. Zostałem z pustymi rękami w Vacha, bez przewodnika, bez jednej informacji, gdzie jutro iść, gdzie spać, bez znajomości języka. Śmiesznie i strasznie.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 037 Vacha

Camino 2015, zdjęcia: dzień 034 Frienstedt

34 dnia poszedłem do Frienstedt. 33 km. Szedłem przez Erfurt, ładne, nowoczesne miasto. Rankiem zaprzyjaźniłem się z grupą niewielkich zwierząt, koniki + osiołek. Żegnałem je życząc im wszelkiej pomyślności. W Erfurcie chciałem zostać. Na miesiąc, na pół roku. Pić piwo. Cieszyć się słońcem. Ale cóż, pielgrzymka. W Frienstedt miałem najbardziej uroczą hospitalerę na całym moim Camino. Miała 4-5 lat i własną osobistą pieczątkę. Była niesamowita! Do dziś się uśmiecham, jak sobie przypomnę.

Camino 2015, zdjęcia: dzień 032 Roßbach

Z Mücheln poszedłem 21 km dokładnie na południe do Roßbach. Po drodze czereśnie – takie cuda. Ze dwa kilo spałaszowałem. Bez zahamowań, bez ograniczeń. Matko jaki smak! Niemcy sadzą te drzewa przy Jacobsweg i to się nazywa niemiecka dbałość. W Roßbach miałem nieoczekiwane i niezwykłe spotkanie z protestantami, ale o tym w książce. Niżej zdjęcia z tego etapu na flikerze.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 032 Roßbach

Camino 2015, zdjęcia: dzień 031 Mücheln

31 dnia nie poszedłem głównym szlakiem bo… było za drogo. Idąc w bok, okrążając jeziora mogłem pójść na nocleg do ewangelickiej parafii w Mücheln. 35 kilometrów. Po drodze w Merseburgu uczestniczyłem mimowolnie w jakiejś paradzie. Jak zaczęli strzelać (chyba z armat) to już się bałem, że… no wiadomo – Niemcy :). Ale nie, to było uroczyste świetowanie. W Mücheln w parafii znów przyjęła mnie kobieta. Zero po angielsku. Ale… była po jej stronie autentyczna troska. Widoki piękne, poziomki w lesie smaczne. Zmęczył mnie dystans

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 031 Mücheln