Archiwa tagu: zdjęcia

Camino 2015, zdjęcia: dzień 047 Sohren

47 dzień, 30 km z Rheinböllen do Sohren. Szlak poprowadzony w jednym miejscu przez grzązkie bagno. Kije wchodziły na czterdzieści centymetrów, ale były kępy trawy. Wyszedłem wściekły i ubłocony. To drugie wypada na camino, to pierwsze nie. W Sohren następny mały cud. Nocowałem w niemieckim domu u niemieckiej rodziny. Wieczorem siedzieliśmy na patio i rozmawialiśmy. O wszystkim. Przedtem, starszy ksiądz, znajomy mojej gospodyni, zabrał mnie w podróż. Pojechaliśmy do małej wioski. Ale to temat już do doczytania w książce.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 047 Sohren

Camino 2015, zdjęcia: dzień 046 Rheinböllen

46 dnia szedłem na zachód, ale donikąd. Dzwoniłem do parafii w Simmern gdzie myślałem, że zatrzymam się na noc, ale usłyszałem „Nie”. Sporo czasu zużyłem (bo nie straciłem) na przeprawę przez Ren (zdjęcia niżej można obejrzeć). Potem na drugim brzegu w Bingen pomyliłem drogę i zrobiłem spory dystans w kierunku, z którego musiałem się wracać. W końcu ciężkie podejścia w górę, zupełna pustka, dzicz i las. Przed siedemnastą przechodziłem przez jakąś niewielką miejscowość. Zobaczyłem kościół i parafię. Powiedziałem, że mam pytanie, ale jak to problem, to niech nie wahają się powiedzieć „nie”. – Ale jakie to pytanie? – zapytała kobieta, stojąca naprzeciwko mnie. No i zostałem tam. Zupełnie niespodziewanie.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 046 Rheinböllen

Camino 2015, zdjęcia: dzień 043 Frankfurt

Frankfurt nad Menem to nowoczesne, światowe miasto. Największe w Hesji. Dotarłem tam 43 dnia mojego Camino, idąc z Schöneck 23 km. Jednak wcześniejsze 39km sprawiło, że forma była opłakana. Z polskiej parafii katolickiej we Frankfurcie, gdzie zamierzałem zostać na noc, zostałem wygoniony. Zjadłem ostatnie dwie kromki chleba i poszedłem szukać noclegu na mieście. Zatrzymałem się w 8 osobowym pokoju w hostelu. Troje Amerykanów z Kaliforni, dwie nastoletnie (chyba) Niemki, jakiś Hindus i ja. Wyskoczyłem na miasto znaleźć supermarket z jedzeniem. Guzik, same lokale. Po godzinie poszukiwań wróciłem głodny i zastanawiając się, co będzie dalej, zasnąłem na górnym łóżku.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 043 Frankfurt

Camino 2015, zdjęcia: dzień 039 Fulda

39 dzień, 22 czerwca 2015, 21 km do Fulda. Deszcz. Najlepiej oznaczony szlak na przestrzeni tysięcy kilometrów jakie szedłem. W Fuldzie zbiegają się szlaki Jacobsweg z całych Niemiec. Postanowiłem, że tu kupię przewodnik na drogę do zachodniej granicy, do Trier. W żadnej księgarni w tym dużym mieście nie było żadnego przewodnika po Jacobsweg (niemiecka nazwa Camino). Sprzedawcy robili duże oczy i byli zafrapowani pytaniem. Przewodnika ani mapy nie było w biurze turystycznym. Jakbym chciał na Martynikę to mieli. Nie było też mapy ani przewodnika w sporej księgarni przy kadetrze widocznej na zdjęciu. Nie było nic. Franciszkanie, u których się zatrzymałem odsyłali mnie na miasto, w mieście odsyłali mnie do Franciszkanów. Zostałem z niczym w środku tego dużego państwa.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 039 Fulda

Camino 2015, zdjęcia: dzień 038 Hünfeld

W Vacha osiągnąłem psychicznie, ale szczególnie fizycznie, dołek. Byłem po prostu skrajnie wyczerpany, ciężkim marszem, ustawicznie złą – chłodną i deszczową pogodą, niedożywieniem. Do Hünfeld nie poszedłem drogą Jacobsweg, chyba po prostu nie dałbym rady. Gdzieś bym tam został, w tych deszczowych niemieckich lasach. Poszedłem na skróty – 26 km. Szczęściem trafiłem na Bonifratrów. Uratowali mnie. Nakarmili, przenocowali, nawet na mszy wreszcie byłem. Taki mały cud 🙂

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 038 Hünfeld

Camino 2015, zdjęcia: dzień 037 Vacha

34 km do Vacha w deszczu, to był ostatni etap na trasie Ökumenischer Pilgerweg. Miałem przewodnik właśnie do tego miejsca, w samym środku Niemiec. Zaplanowałem, że w Vacha kupię następny przewodnik, by iść dalej na zachód do Trier. Nic z tego. Zostałem z pustymi rękami w Vacha, bez przewodnika, bez jednej informacji, gdzie jutro iść, gdzie spać, bez znajomości języka. Śmiesznie i strasznie.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 037 Vacha

Camino 2015, zdjęcia: dzień 034 Frienstedt

34 dnia poszedłem do Frienstedt. 33 km. Szedłem przez Erfurt, ładne, nowoczesne miasto. Rankiem zaprzyjaźniłem się z grupą niewielkich zwierząt, koniki + osiołek. Żegnałem je życząc im wszelkiej pomyślności. W Erfurcie chciałem zostać. Na miesiąc, na pół roku. Pić piwo. Cieszyć się słońcem. Ale cóż, pielgrzymka. W Frienstedt miałem najbardziej uroczą hospitalerę na całym moim Camino. Miała 4-5 lat i własną osobistą pieczątkę. Była niesamowita! Do dziś się uśmiecham, jak sobie przypomnę.

Camino 2015, zdjęcia: dzień 032 Roßbach

Z Mücheln poszedłem 21 km dokładnie na południe do Roßbach. Po drodze czereśnie – takie cuda. Ze dwa kilo spałaszowałem. Bez zahamowań, bez ograniczeń. Matko jaki smak! Niemcy sadzą te drzewa przy Jacobsweg i to się nazywa niemiecka dbałość. W Roßbach miałem nieoczekiwane i niezwykłe spotkanie z protestantami, ale o tym w książce. Niżej zdjęcia z tego etapu na flikerze.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 032 Roßbach

Camino 2015, zdjęcia: dzień 031 Mücheln

31 dnia nie poszedłem głównym szlakiem bo… było za drogo. Idąc w bok, okrążając jeziora mogłem pójść na nocleg do ewangelickiej parafii w Mücheln. 35 kilometrów. Po drodze w Merseburgu uczestniczyłem mimowolnie w jakiejś paradzie. Jak zaczęli strzelać (chyba z armat) to już się bałem, że… no wiadomo – Niemcy :). Ale nie, to było uroczyste świetowanie. W Mücheln w parafii znów przyjęła mnie kobieta. Zero po angielsku. Ale… była po jej stronie autentyczna troska. Widoki piękne, poziomki w lesie smaczne. Zmęczył mnie dystans

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 031 Mücheln

Camino 2015, zdjęcia: dzień 030 Kleinliebenau

29 km do Kleinliebenau. Szedłem przez Lipsk. Duże ładne miasto. Miałem przygodę z jedną frau. Tuż przed Kleinliebenau spotkała mnie nieziemska burza.Woda lała się na mnie wiadrami, pioruny strzelały na około, gałęzie latały bo wiatr dziwny, ciemnofioletowy taki. Zanocowałem w maleńkim domku, który gospodarz przeznaczył na albergę. Nie mogłem się w nim wyprostować, nie mój rozmiar. Ale chodzi o to, żeby się przespać i nie moknąć, a to było zapewnione. Sory, że na zdjęciu bałagan, ale tak bywa.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 030 Kleinliebenau