Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo

112 dzień, 25km do Cadavedo. Deszcz bardzo lekki, pochmurno. Camino Naturale – czyli nowy szlak zachwalany przez hospitaliero z Soto de Luina – poprowadził mnie ostro w dół, tam… kąpiele błotne. Potem mazanie się pod górę. Wkurzyłem się. Następnie znów skręt z drogi i zaczynam iść dół. Jak się okazało, że do następnego błotnistego parowu, to zrezygnowałem. Facet powinien mieć trochę oleju w głowie, żeby po ostrych deszczach nie polecać takich „ulepszeń”. Wróciłem na szosę i doszedłem tak do Cadavedo. Pierwszy. Alberga taka sobie, nie za ładna, ale tania. Zrobiłem zakupy. Zaplanowałem wreszcie powrót do Polski. Tęsknić zacząłem. Po prostu. Tyle tych dni. Tylu ludzi. Jakoś tak człowiek czuje, że… może już do domu by się zdało? Że może już dość? Wieczorem siedzieliśmy w międzynarodowym gronie i… byliśmy ze sobą, jak to na Camino, jak nigdzie indziej chyba. Cudnie. Ludzie potrafią ze sobą być. Ciekawe czemu w życiu tak nie potrafimy. Potrafimy?

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo

Camino 2015, zdjęcia: dzień 111 Soto de Luina

To był jeden z „tych” etapów. 38 kilometrów w deszczu, który pada, wisi w powietrzu, jest, wciska się wszędzie. Na dodatek zrobiło się pod wieczór chłodno. Ledwie kilkanaście stopni. 111 dnia szedłem z Aviles to Soto de Luina. Doszedłem cały przemoknięty. W alberdze zimno. Metalowe łóżka. Szczęściem, było jeszcze miejsce. Ledwie parę zdjęć. Bardzo ciężko było. Ten etap to ciekawy przykład na to, czym jest czas. Wydaje się nam, że to przestrzeń minut, godzin, może dni. Że jak ich jest dużo, to czasu jest dużo. To nieprawda. Czas jest przestrzenią zdarzeń. I gdy tak leje i leje, i człowiek idzie i idzie, pochylony, zapatrzony głównie pod nogi, bo mgła i chmury, w jakich się idzie wszystko przesłaniają, to czas wpada w jakąś dziurę, która go wsysa, wsysa i nagle… nie ma dnia, nie ma kilometrów, tylko przejmujący chłód i wilgoć na koniec, i zmęczenie.
Zakopałem się w śpiwór, to było jedyne suche miejsce. Potem nowe znajomości i ludzie. Hospitalero reklamował nowy szlak – Camino Naturale. Jakoś to wszystko zniosłem i poszedłem spać.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 111 Soto de Luina

Camino 2015, zdjęcia: dzień 110 Aviles

100 dzień to było w Noja, 110 dnia szedłem 35 km do Aviles. Z Deva wyszedłem bardzo wcześnie, noc właściwie. W Gijon łamigłówka znaków Camino, można się pogubić, szczególnie przy wejściu w miasto. W środku kościół, wszedłem, pusto, ciemno, dwie plamy światła z przodu na krzyżu. Uklęknąłem na chwilę. Nic w takich chwilach nie mówiłem, może nie ma potrzeby, zagadywać życia? Pogoda była pochmurna, droga – jak dla mnie – długa.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 110 Aviles

Camino 2015, zdjęcia: dzień 108 Villaviciosa

108 dnia nie poszedłem nigdzie. Zostałem w Villaviciosa. Trzeci raz, od kiedy wyszedłem z domu, zostałem na miejscu. Po ostatniej nocy, nadawałem się do różnych rzeczy, ale na pewno nie na marsz. Poranek deszczowy. Msza święta w ślicznym kościółku. Obserwacja płaczącej Villaviciosy. Jakiś czerwony samochód. Powrót do albergi i… wreszcie poszedłem spać.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 108 Villaviciosa

Camino 2015, zdjęcia: dzień 105 Cuerres

105 dnia szedłem 40 kilometrów z Buelna do Cuerres. Ciężki dystans, ciężka pogoda chociaż chmurna, więc doszedłem zmęczony. W Cuerres albergę prowadzi Niemiec. Manfred jest super. Alberga jest super. W misce przeprałem rzeczy, a potem odpoczywałem. Wieczorem Manfred zaprosił mnie i jednego pielgrzyma Hiszpana na kolację. Był jego przyjaciel (też Niemiec) z żoną, żona Manfreda też. Wszyscy rozmawialiśmy… Kurcze no – Europa. Kto nie był, kto nie szedł, kto siedzi za swoim płotem, to nie wie, że ludzie, gdzie indziej i my, to tacy sami ludzie i sporo nas łączy.  Ale są tacy, co lubią dzielić, po wyznaniu, po narodowości, jeszcze tam po czymś. Byle podzielić. Żeby jedni przeciw drugim. Nie na tym polega chrześcijaństwo. Przed Cuerres fajny kamień w Atlantyku, coś tak wielkości boiska piłkarskiego. Stałem tak i patrzyłem na niego, próbując pomyśleć ilu ludzi go widziało, ile lat minęło, jak to wszystko płynie i kim jesteśmy w tej wielkiej pielgrzymce, jaką jest życie.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 105 Cuerres

Camino 2015, zdjęcia: dzień 103 Comillas

103 dnia mojego Camino poszedłem 22 kilometry do Comillas. Piękna pogoda, krótki dystans, należało mi się to po, dla mnie, ekstremalnym przemarszu z Santader do Santilliana del Mar. W Comillas ładny kościół i dobrze zaopatrzony supermarket. W alberdze prawie sami południowcy – głównie Hiszpanie, nie nawiązywali kontaktu, bo ja nic prawie po Hiszpańsku. Spotkałem ponownie Manuelę z Rumunii. Poszła na plażę, ja nie miałem siły po wczorajszym, bo plaża 50 metrów niżej niż miasteczko. Ponadto przez dwa następne dni zaplanowałem sobie przejście 80 kilometrów, więc wieczorem jadłem i odpoczywałem. Nie doceniamy czasem odpoczynku. Odpoczynku od wszystkiego. Od pędu, od stresu, od wysiłku, ku któremu nas czasem gna nasza wola. Od wszystkiego trzeba czasem odpocząć. Człowiek to różnorodność, a nie monokultura, tym bardziej można to docenić wędrując przez Europę

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 103 Comillas