Camino 2015, zdjęcia: dzień 022 Zgorzelec

Bardzo przeżyłem ten 22 dzień mojego Camino. Polska żegnała się ze mną w niezwykły zupełnie sposób. Cała zielona, słoneczna, piękna. Nigdy w życiu w Niemczech nie byłem. Wszystko, co znane właśnie sie kończyło. Wszystko. Dalej? Lęk, co będzie dalej. Czy to w ogóle jakoś będzie? To co miałem, to ze trzy zdania po niemiecku i trochę euro. I jakiś kompletnie mi nieznany kraj przede mną.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 022 Zgorzelec

Camino 2015, zdjęcia: dzień 021 Henryków

Poniżej album zdjęć – 21 dzień mojego Camino, z Lwówka Śląskiego do Henrykowa. 33 km. Dla mnie wtedy dużo. Poza Lubaniem, odludzia, pustka, las, dzicz. Sarna zatrzymała się 10 metrów ode mnie. Patrzyła przez chwilę badawczo. Nie wiem skąd się bierze wrażenie piękna, gdy się patrzy na takie zwierzęta. Z trudem dotarłem do schroniska w Henrykowie. Na sali było dwóch Czechów. Fajne chłopaki. Zasnąłem szybko.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 021 Henryków

Camino 2015, zdjęcia: dzień 020 Lwówek Śląski

Zdjęcia z 20 dnia mojego camino. Etap ze Złotoryi do Lwówka Śląskiego. Na tym etapie, chyba po raz pierwszy zacząłem zauważać znaki drogi świętego Jakuba. W zasadzie szedłem do tej pory „na dziko” przez Polskę. To bardzo ważne. Zobaczyć taki znak. Taki znak informował mnie, że nie jestem jakimś pomyleńcem, przedzierającym się przez teren w porywie jakiejś swojej własnej idei. Taki znak mówi „jesteś na DRODZE”. I to jest strasznie ważne, w pielgrzymce i w życiu. Spotykać takie znaki. Wiedzieć, że jest się na DRODZE.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 020 Lwówek Śląski

Camino 2015, zdjęcia: dzień 018 Legnica

Osiemnastego dnia szedłem 33 kilometry ze Środy Śląskiej do Legnicy. Kompletnie puste, odludne przestrzenie. I znów ileś godzin nie było do kogo otworzyć ust. Cokolwiek powiedzieć. Chyba po raz pierwszy wtedy poczułem, co to znaczy samotność. Taka literalna, fizyczna. Ciężko się jakoś od niej zrobiło. Siadłem przy drodze i patrzyłem w dal, na wzgórzu samotne drzewo. Nikogo.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 018 Legnica

Wesołego Alleluja!

Wszystkim czytającym ten blog, życzę radosnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Niech ten, który dla nas umarł i który zmartwychwstał, daje nam wszystkim swoją siłę, radość, niech prowadzi wasze/nasze kroki po ścieżkach wiodących do prawdy, szczęścia i życia

Camino 2015, zdjęcia: dzień 016 Wrocław

16 dzień mojego Camino z Polski do Santiago. Etap z Oleśnicy do Wrocławia – 28km. Z Oleśnicy dzwoniłem do parafii we Wrocławiu, czy któraś by mnie przygarnęła na podłodze na noc. Pierwsza odmówiła, druga też, trzecia… po szóstej zwątpiłem. Niektóre rozmowy były nawet wesołe: „- Szczęść Boże, pielgrzymuję z Lublina do Santiago. Jutro będę szedł przez Wrocław, czy można by się u was gdzieś zatrzymać na noc? Mogę spać na podłodze. – No wie pan, jutro to nie możemy, może by pan wpadł za tydzień”.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 016 Wrocław

Camino 2015, zdjęcia: dzień 014 Miłowice

Poniżej kilka zdjęć z 14 dnia mojego Camino z Polski do Santiago. Poszedłem z Kępna do Miłowic. Zatem zamiast iść wprost na zachód w kierunku Wrocławia, skręciłem trochę na południe. Poszedłem za radą księdza Marka z Kępna, który podpowiedział mi, że w Miłowicach jest ksiądz pielgrzym. Zadzwoniłem, umówiłem się. 32 kilometry trochę na południe, ale za to z umówionym noclegiem. Na zdjęciu tytułowym wejście do ogromnego lasu. Gdy z niego wyszedłem miałem dwa problemy. Odnowiła mi się kontuzja kostki i pojawiło się uszkodzenie na cholewce mojego buta.

Ostatnie 5 km, szedłem prawie 3 godziny. Ksiądz Jurek? Brak słów. Do Santiago dotarł 5 (słownie pięć) razy. Za każdym razem inną drogą. Co ja się nasłuchałem, dowiedziałem. Same skarby. Dodatkowo dostałem od księdza muszlę pielgrzyma i porządny kubek turystyczny. I za co? Ech… gdyśmy wszyscy tak potrafili. Kontuzją mojej nogi zajęła się Matka Boża, bo spałem pół metra od jej naturalnej wielkości figury. To był chyba najlepszy sen w życiu jaki miałem. Rano? Jak ręką odjął, wszelkie kontuzje zniknęły. Dziwne rzeczy się czasem dzieją 🙂 (Jakby co, to wszystko ze szczegółami jest w mojej książce, nie zamieszczam linku, bo już chyba wszyscy go znają)