Niedziela, święty czas, dla Boga, przyrody, ludzi, nas samych :)

Niedziela, święty czas, dla Boga, przyrody, ludzi, nas samych :)

 

W niedzielę nie wolno nic robić. Przynajmniej nie należy. Przynajmniej można. Niedziela pokazuje różnicę między Słowianami a resztą ludów tworzących Europę. Nie zwracaliśmy uwagi, albo może raczej nasi przodkowie, na magiczno-astrologiczne aspekty rzeczywistości. To dlatego dzień w środku tygodnia to po prostu – środa, a nie jak chcą inne ludy dzień poświęcony jakiemuś bóstwu czy planecie. Niedziela jest, bo się nie działa, zaś po niej jest oczywiście poniedziałek.

Więc w niedzielę wychodzimy z codziennego kieratu spraw i zainteresowań. Przerywamy zabieganie i bieżączkę, i co robimy z tym czasem jakoś tak otrzymanym czy wygospodarowanym? Pewnikiem idziemy. Idziemy do lasu, parku, nad jezioro, nad rzekę. Ale jeszcze bardziej idziemy do ludzi, do znajomych, nieznajomych, do rodziny i przyjaciół. Świętujemy. My wierzący i my niewierzący. W języku rosyjskim niedziela to właśnie zmartwychwstanie. Aż dziwne, że ten właśnie lud, tak straszliwie i antyreligijnie dał się zdeprawować komunizmowi.

Ale jak się rzekło, świętujemy w niedzielę. Bo być może to jest właśnie święty czas. Czas spotkań. Czas nawiązywania i wzmacniania relacji z ludźmi. Czas, w którym możemy poczuć i przeżyć, że „dobrze jest żyć”. Że dobrze jest żyć z innymi. Że dobrze jest żyć razem. Że życie ma sens i do jego dostrzeżenia, nie potrzeba dogłębnych studiów filozoficznych, teologicznych, że może wystarczy właśnie spacer, uśmiech do kogoś, trochę słońca na policzku, dostrzeżenia kwiatu w trawie obok, tego skrawka koloru, który wcale nie zwracając na nas uwagi, niepokornie i niepozornie właśnie zakwitł, a w tym jego zakwitnięciu przejawia się cała nieskończona wspaniałość i piękno świata…

„Nic nie robiąc”, nie działając, orientujemy się, że nie tylko wysiłek się liczy. Że na dobrą sprawę, nasze życie tylko częściowo, a może wcale, zawdzięczamy sobie i swoim staraniom. Może jest tak – i to mamy szansę wyraźniej zobaczyć właśnie w niedzielę – że nasze życie jest darem. Że się zbudziliśmy, choć wcale nie było takiej pewności, że się właściwie pojawiliśmy tu, w tym czasie określanym jako nasze życie, bez naszej woli ani zgody. Że życie jest, także w nas. I możemy tę właśnie prawdę świętować, to znaczy – cieszyć się. Bo miło jest coś dostawać, szczególnie jeśli to życie.

Dla wierzących niedziela to bliższy kontakt z Bogiem. Z tą rzeczywistością i osobą, niepojmowalną w swojej istocie, ale i z jej wcieleniem Jezusem Chrystusem, który swoimi stopami, tak jak każdy z nas naszymi własnymi, chodził po tej ziemi, umarł i zmartwychwstał – tak wierzymy. Ale był ucieleśnieniem Boga samego, nim samym w ludzkim ciele, w ludzkim umyśle, w ludzkich emocjach, w byciu człowiekiem właśnie. I on sam, jak my w niedzielę, szedł spotykać się z ludźmi. I wcale nie skupiał się na narzucaniu i zarzucaniu im, tego i owego. Na – niejako – przymuszaniu ich. Jawnogrzesznicę nie dość, że nie potępił, to uwolnił od kary. Z krwiopijcy „w białym kołnierzyku” zdjął odium społecznego potępienia i pogardy, idąc w gościnę do jego domu, co było najwyższym możliwym honorem. Ludzi karmił i uzdrawiał. Mówił, że „coście zrobili temu najmniejszemu„. Może najważniejsze, najpiękniejsze i najgroźniejsze słowa.

Więc nie ważne w jaki sposób, niedzielę świętujemy. Świętujemy też porażkę oświeceniowej pychy, która zniosła i niedzielę i siedmiodniowy tydzień, bo chciała zbudować nową ludzkość, nowego człowieka. Mamy czas także dla siebie. Na oznajmienie sobie samym, że jesteśmy ważni i wartościowi. Nie z powodu naszej pozycji społecznej, usytuowania w strukturach władzy. Nie z powodu pieniędzy ani osiągnięć, ani dokonań. Jesteśmy wartościowi, bo jesteśmy ludźmi. To znaczy, w każdym, i tu z całym naciskiem wypada powtórzyć, w każdym z tych obok, jest ta sama wartość. Czyli istnieje ten niezbywalny wymóg brania w nawias, pogardy dla katów i tchórzy, o której pisał poeta. Bo w niedziele szum i zapamiętanie ulegają zawieszeniu. Bo to święty czas. Tego co najcenniejsze. Przyrody. Nas. Ludzi wokół nas. I tego, co pomiędzy nami i poza nami…

——————————————————————

Zdjęcia na prawach cytatu.

Blog pielgrzymkowy.

Książka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *