10 zasad pielgrzyma – nr2 – Masz tylko TEN dzień

Niemcy, Most na Mozeli w mieście Trier

Ile jeszcze dni? Nam zostało. Do Santiago? Z reguły 14 albo 30, w zależności od tego ile mamy urlopu. Są tacy, to się też zdarza, że przed nimi dni ponad 100 na pielgrzymkowej drodze, zanim uda im się dotrzeć do Composteli. Czy wszystkim się udaje? Nie wszystkim. Ale przeważnie się udaje.

Ile mamy dni, przed tym najważniejszym końcem? 100? 1000? 10 000? A może więcej? Różnie. Nie wiemy. Zakładamy jak najwięcej. Ile dni do egzaminu? Do wyjazdu. Do tego momentu, gdy ktoś na nas zwróci uwagę. Do osiągnięcia celu, jakikolwiek by on nie był. Do spełnienia marzeń. Do szczęścia…

Przyglądamy się przeszłości i przyszłości. Gdy patrzyłem w kierunku końca mojej pielgrzymki, najzwyczajniej w świecie się bałem. Że to niemożliwe. Że przecież nie dam rady. I chociaż ten koniec i ten cel, ciągle we mnie był, to skala trudności była taka, że musiałem zrobić jedno – przejść ten jeden konkretny dzień, a naprawdę nie było to łatwe.

To wielki skarb, być tak przymuszonym. Przybitym do tego konkretnego dnia, w którym się idzie, w którym się pisze te słowa, co właśnie teraz na ekranie, z którego się je czyta…

Bo właśnie tego jednego dnia, się wszystko dokonuje. To jest ten dzień, kiedy się stajemy. Tacy albo siacy. Ten właśnie dzień, kiedy możemy być szczęśliwi. Po prostu, zwyczajnie, na przekór całemu temu bezmiarowi czasu, w którym nasza podświadomość lokuje lęki, bóle, doznane krzywdy, nadzieje…

Nie martwcie się zbytnio o jutro” – pouczał Jezus. Dzisiaj, poza kościołem i poza środowiskami nastawionymi „kościelnie”, głupio się do jego słów publicznie odwoływać. Niby tam nic nie powiedzą, ale to zmieszanie, odwrócenie głowy, półuśmiech. Bo wiadomo…

Więc naszego sukcesu nie osiągniemy za miesiąc. Ani za rok czy pół roku, gdy wreszcie wyruszymy do Santiago. Możemy go osiągnąć tylko DZIŚ. Tylko dziś możemy przejść jakiś sensowny etap, na drodze do CELU.

Tak długo, jak długo czepiać się będziemy tego, co kiedyś, tak długo nie będziemy dostrzegać TEGO dnia. I będzie nam ciężej. Czasem – nie do zniesienia, są liczne tego przykłady.

Więc Bóg daje nam ten dzień. Ten jeden dzień. Niech nam się nie wydaje, że tego dnia wymaga od nas mniej. Że wcale się nie musimy wspinać na szczyty naszych możliwości, bo to dopiero kiedyś tam… Że tego dnia, nie możemy przeżywać wzruszeń czy radości, bo to znów, gdzieś w nieznanej przyszłości.

Wydeptujemy na pielgrzymce kolejny dzień. Bez bagażu dni następnych i poprzednich. Bez nieustannego obciążenia, związanego z przeszłością i przyszłością. Bez rozlicznych oczekiwań i ocen. Bez kotwic zarzuconych poprzez czas, który jakoś chcemy schwytać, okiełznać, opanować i w efekcie – tak, to może być nasz wielki błąd – mieć.

Gdy doszedłem po 121 dniach do Santiago, to się właściwie zdziwiłem. Jak się to stało? Przecież szedłem tylko jeden dzień. Zawsze jeden dzień, na drodze do Santiago. I te wszystkie dni, wcale na tym nie ucierpiały, nie zmniejszyły się. Przeciwnie, podróż z nich złożona, stała się jaskrawo prawdziwa. Dosłowna.

Więc rada jest taka, że czy to piątek, czy sobota, czy początek tygodnia; czy daleko jeszcze, czy wcale nie, ten dzień, w którym jesteś, możesz przeżyć do samego końca. Bo to wszystko, co masz. Możesz – nie wierz to własnym negatywnym „podpowiedziom” – dać z siebie wszystko. W tym właśnie dniu, DZISIAJ. Tu jest twój cały sukces i czasem porażka. Dziś. Nie jutro i nie wczoraj. Nie wtedy, gdy się  uwolnisz, osiągniesz, zdobędziesz, będziesz… Gdy sytuacja, gdy relacje, gdy twoje zasoby.  Dziś możesz wszystko, dziś możesz naprawdę… nawet… być. Dziś. A przecież… zapominamy o tym. I pielgrzymowanie nam o tym przypomina.

Więc dziś jest ten dzień. Dzień całego naszego życia. Jest jak każdy inny. I nie musimy się martwić o te inne dni. O nie zadba za nas Ten, który powołuje do istnienia wszystko. My zaś, w pocie czoła albo w odpoczynku, możemy dać Mu, a w efekcie sobie to, co w nas najlepsze, to, co wypełniamy właśnie teraz swoim istnieniem – ten niezwykły i jedyny dzień… Dzisiaj.

 


9 z 10 zasad pielgrzyma: {LINK}
Książka: {LINK}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *