10 zasad pielgrzyma – nr3 – CEL jest najważniejszy


Ostatnie trzy zasady pielgrzyma, to sprawy fundamentalne. Dzisiejsza zaś może być – kontrowersyjna. Otóż to CEL jest najważniejszy dla pielgrzyma na drodze. Sama droga, wraz z jej licznymi urokami, utrapieniami, cierpieniem i chwilami szczęścia, jest wobec CELU wyłącznie służebna.

Nie podejmuje się pielgrzymki ze względu na drogę. Takie przemieszczenie się – by doświadczyć drogi – nie jest pielgrzymowaniem, choć nadal jest zwiedzaniem, nieco też podróżowaniem. Jest takie przedsięwzięcie – podróżowanie ze względu na drogę – wysiłkiem budowania siebie, przysporzenia sobie: pięknych doświadczeń, wartościowych wspomnień, czegoś – czego nie zapomni się na całe życie i to też warto robić. Jednak takie podejście w odniesieniu do pielgrzymowania, to błąd.

Ten błąd wyraża się w przeżywanym przekonaniu, że to „Droga jest celem”. Że celem jest doświadczanie drogi. To ona właśnie i to ono właśnie ma się stać – w naszej intencji – naszym bogactwem, które zyskujemy dzięki „podróżowaniu”.

Tymczasem NIC dodać do siebie nie możemy. Nic wrzucić do worka z napisem „Ja” nie potrafimy, bo… nie jesteśmy workiem. Jesteśmy źródłem, z którego wypływa życie (w tej metaforze: woda), które ma swój CEL. W metaforze CELEM będzie ocean, w rzeczywistości… sami to czujemy.

No ale co z tymi, którzy idą do Santiago de Compostela wcale nie ze względu na św. Jakuba, nie ze względu na Jezusa, którego Jakub był Apostołem czy na samego Boga?

Gdy gwiazdy były na niebie, a czerń wokół i pod nogami, szedłem po Camino z Niemcem. – Dla mnie Camino, to sposób spędzania wakacji – powiedział. Nie miało to nic wspólnego dla niego z wiarą, bo chyba wierzący nie był.

I bardzo dobrze mi się z nim szło i rozmawiało. I cieszyłem się, że i ja i on idziemy do Compostela. I nie było niczego, co mógłbym pomyśleć negatywnego o nim czy o jego pielgrzymowaniu. Dlaczego? Bo obaj szliśmy do Santiago.

Ateiści i wierzący, katolicy i buddyści, protestanci i wszyscy pozostali, idąc do Santiago, są ludźmi na TEJ SAMEJ drodze. A droga jest TA SAMA, ze względu na CEL. Nie idziemy przecież do siedziby Banku Światowego w Bazylei. Nie wędrujemy do Sfinksa w Egipcie ani do wieży Eiffla w Paryżu. Takie wędrowanie nie czyniłoby z nas tej jedynej na świecie wspólnoty. Bo znów – to CEL buduje i tworzy DROGĘ, a nie odwrotnie.

I nawet jeśli sobie ktoś nie zdaje sprawy, nawet jeśli świadomie się wypiera albo zaprzecza, to idąc do Santiago, w rzeczywistości idzie w tym samym CELU, co człowiek wierzący. Bo ten CEL jest zapisany w drodze. On „przesiąka” przez świadomość idącego, gdzieś głębiej. Gdzieś, gdzie już tylko sama prawda o człowieku i się w tej prawdzie ów CEL przegląda.

Więc dobrze, że idą do tej katedry w Galicji Polacy i Azjaci, katolicy i agnostycy, ateiści i buddyści. Z każdym z nich, prawdziwemu pielgrzymowi „jest po drodze”. CEL jest tym niewidocznym dla oka „zapisem melodii”, który z  – pozornie – zupełnie różnych „nut” tworzy unikalną „muzykę”. Z pozornie różnych od siebie ludzi, tworzy pewną rodzinę, w której jeden może na drugiego liczyć, w której każdy czuje się dobrze, która – i tu znów powtórzenie – ma swój CEL.

Dobrze też cieszyć się drogą. Całym tym mnóstwem wrażeń i długim rzędem doświadczeń. Warto cieszyć się drogą, bo jest ona darem. Bo otrzymujemy ów dar, ze względu na CEL, do którego wyruszamy. Kto się prezentem lub darem nie cieszy – niewdzięczny 🙂

Więc warto doświadczać. Rzecz w tym, by w owym doświadczeniu nie „zamieszkać”, by go nie uczynić swoim „domem”, by nie umieścić w nim swojego serca, bo… tam skarb twój, gdzie serce twoje.

Czy możemy ubogacić źródło? Czy możemy coś do niego „dołożyć”? Nie przecież. Możemy tylko przestać wrzucać do niego jakieś rzeczy. To komórkę. To poczucie akceptacji. Te najpiękniejsze wrażenia, jakie były naszym udziałem. Źródło jest ciągle nowe, ciągle pełne, nie potrzebujące niczego, tworzące biegnący przez świat strumień, który łącząc się z innymi i tworząc niezwykłą sieć życia, dobiegnie gdzieś swego CELU. Tak, CELU a nie końca, bo przecież gdy rzeka trafia do oceanu, to nie przestaje wcale biec. Jest nadal, tą niezwykłą drogą pomiędzy źródłem a CELEM. Tym właśnie jest życie, doświadczaniem na drodze do CELU.

I droga wcale nie jest istotna. Może być długa, ciężka i pełna znoju, jak praca robotnika, co się najął rankiem, by w pocie czoła, w palącym słońcu trudzić się cały dzień. Może być wygodna, przyjemna i krótka, jak dla tego, co się najął późnym popołudniem, gdy słońce już nie praży, tylko przyjemnie świeci, a praca trwa tylko chwilę.

Ludzie będą oponować. Że ci dwaj mieli różną drogę. Że droga jest ważna. Ale tak nie jest. Obaj, docierając do CELU, tę samą zapłatę otrzymują. Jakaż zatem wartość jest w rodzaju ich drogi?

Próbujemy. Żyć dla siebie. Siebie budować i wzmacniać. Czynić niezwyciężonymi albo wartościowymi. Doskonalić się i właśnie – to słowo już było – ubogacać. Podróżować ze względu na drogę. Ale to…

Kto chce zachować swoje życie – straci je. Kto je straci z Mojego powodu, ten je zachowa. Ta obietnica Jezusa, tak naprawdę przekazuje rzeczy dziwne. Mówi, że warto stracić wszystko, co się ma, czym się jest, ze względu na Niego. On jest czymś takim, co o rzędy wielkości przekracza wszystko, co możemy chcieć, pragnąć i sobie wyobrazić. On jest życiem, które się lśni i mieni, które płynie, które nie jest ograniczone… niczym. Od Niego otrzymujemy wszystko. To, co nas boli i to, co nas cieszy. W Nim idziemy, gdy tego chcemy. On jest bogactwem każdego doświadczenia, każdego przeżycia. Jest Treścią naszego życia. Treścią, której nic nam odebrać nie może, która nie przemija, która jest wciąż nowa. Jest CELEM naszego pielgrzymowania. I w tym CELU właśnie, znaczenie odnajdują wszystkie nasze doświadczenia. I ten CEL właśnie, tworzy dla nas i przy naszym udziale… DROGĘ.

 


Wszystkie zasady pielgrzyma: {LINK}
Książka – za pieniądze i bez – o pielgrzymowaniu {LINK}.

2 komentarze do “10 zasad pielgrzyma – nr3 – CEL jest najważniejszy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *