10 zasad pielgrzyma – Licz na siebie

Francja: Droga do SJPP, w tle Pireneje

Gdy wychodziłem z domu, liczyłem na ludzi. Liczyłem na ludzi i trochę na Pana Boga. Przecież nie da zginąć pielgrzymowi. Przecież ludzie pomogą. Przecież… Przecież… W swoich kalkulacjach pielgrzymkowych i życiowych często liczymy na innych. Czasem na los albo interwencję Pana Boga. „Kupiłem sobie plecak 15 litrów, ale idę na Camino. Jakoś to będzie. Pan Bóg się zaopiekuje” – gdzieś widziałem takie wyznania. „Nie mam pieniędzy, ale ludzie mnie wesprą, w końcu to boża droga” – to znowu gdzieś indziej.

Camino uczy odpowiedzialności. Leczy z przypadłości polegania na innych, często takiego polegania, które przeradza się w zestaw żądań, w pretensje do innych w wypadku odmowy, w dziecięcą uzurpację, że mi się należy, bo… jestem na pielgrzymce, bo to, bo tamto.

Takie nieodpowiedzialne i roszczeniowe postawy znam z własnego doświadczenia, bo po części sam je podzielałem. – Jak ten ksiądz mógł? Jak ci ludzie mogli? – produkowałem naprędce negatywne oceny.

A przecież – nic nam się nie należy. A przecież – prezentując takie postawy, tj. nie licząc na siebie, ale na innych czy na świat – stajemy się w gruncie rzeczy dla innych obciążeniem. Ciężarem, który się pojawia, czy to na drodze wiodącej do Santiago, czy to na jednej z wielu dróg życiowych.

Więc warto prosić o pomoc i radować się z jej otrzymywania. Warto też robić wszystko co w naszej mocy, by być w stanie bez tej pomocy dalej iść. Przez kolejny dzień, tydzień. Przez deszcz. Przez smutek i trudności.

Wtedy, przestają nam przeszkadzać zachowania innych. Bo sami „dajemy radę”. Bo nie obciążamy innych odpowiedzialnością za naszą „drogę”. Bo liczymy na siebie. Wtedy dopiero w pełni potrafimy docenić bezmiar darów, jakie otrzymujemy. Od Boga, od ludzi, od świata. Bo wszystko, co dostajemy, widzimy jako niezasłużony dar.

Wtedy nasza droga nabiera sensu, bo to my ją wytyczamy, tworzymy, konstruujemy z naszego bólu, trudu, zaradności i wysiłku. Wtedy sami dla innych możemy stać się darem, to jest pomocną dłonią, gestem, radą, czymś materialnym, co innych podniesie. I może to jest istota Camino, to, czym dla siebie stają się pielgrzymi zmierzający do św. Jakuba.

Liczenie na siebie w połączeniu z ufaniem Bogu, zmienia człowieka, bo zmienia świat. Świat ze „świata brania” staje się „światem dawania”. Bo żeby dawać, trzeba dawać siebie. Po co? Żeby dojść. Gdzie? Na Camino – do Santiago de Compostela. W życiu? Tam, gdzie zmierzamy, ku czemu tęsknimy. No chyba, że zmierzamy jedynie do następnego baru, to jest daty w kalendarzu z napisem „dzień jutrzejszy”. Pielgrzymi wiedzą jednak, że to tylko etap, środek do Celu, w sumie… do wieczności.

 


Pozostałe z 10 zasad pielgrzyma:
#10 – Nie jest za późno
# 9  – Ufaj Bogu
Moja książka – także w trybie „donativo” – „Droga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *