Camino 2015, zdjęcia: dzień 111 Soto de Luina

To był jeden z „tych” etapów. 38 kilometrów w deszczu, który pada, wisi w powietrzu, jest, wciska się wszędzie. Na dodatek zrobiło się pod wieczór chłodno. Ledwie kilkanaście stopni. 111 dnia szedłem z Aviles to Soto de Luina. Doszedłem cały przemoknięty. W alberdze zimno. Metalowe łóżka. Szczęściem, było jeszcze miejsce. Ledwie parę zdjęć. Bardzo ciężko było. Ten etap to ciekawy przykład na to, czym jest czas. Wydaje się nam, że to przestrzeń minut, godzin, może dni. Że jak ich jest dużo, to czasu jest dużo. To nieprawda. Czas jest przestrzenią zdarzeń. I gdy tak leje i leje, i człowiek idzie i idzie, pochylony, zapatrzony głównie pod nogi, bo mgła i chmury, w jakich się idzie wszystko przesłaniają, to czas wpada w jakąś dziurę, która go wsysa, wsysa i nagle… nie ma dnia, nie ma kilometrów, tylko przejmujący chłód i wilgoć na koniec, i zmęczenie.
Zakopałem się w śpiwór, to było jedyne suche miejsce. Potem nowe znajomości i ludzie. Hospitalero reklamował nowy szlak – Camino Naturale. Jakoś to wszystko zniosłem i poszedłem spać.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 111 Soto de Luina

Camino 2015, zdjęcia: dzień 110 Aviles

100 dzień to było w Noja, 110 dnia szedłem 35 km do Aviles. Z Deva wyszedłem bardzo wcześnie, noc właściwie. W Gijon łamigłówka znaków Camino, można się pogubić, szczególnie przy wejściu w miasto. W środku kościół, wszedłem, pusto, ciemno, dwie plamy światła z przodu na krzyżu. Uklęknąłem na chwilę. Nic w takich chwilach nie mówiłem, może nie ma potrzeby, zagadywać życia? Pogoda była pochmurna, droga – jak dla mnie – długa.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 110 Aviles

Camino 2015, zdjęcia: dzień 108 Villaviciosa

108 dnia nie poszedłem nigdzie. Zostałem w Villaviciosa. Trzeci raz, od kiedy wyszedłem z domu, zostałem na miejscu. Po ostatniej nocy, nadawałem się do różnych rzeczy, ale na pewno nie na marsz. Poranek deszczowy. Msza święta w ślicznym kościółku. Obserwacja płaczącej Villaviciosy. Jakiś czerwony samochód. Powrót do albergi i… wreszcie poszedłem spać.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 108 Villaviciosa

Camino 2015, zdjęcia: dzień 105 Cuerres

105 dnia szedłem 40 kilometrów z Buelna do Cuerres. Ciężki dystans, ciężka pogoda chociaż chmurna, więc doszedłem zmęczony. W Cuerres albergę prowadzi Niemiec. Manfred jest super. Alberga jest super. W misce przeprałem rzeczy, a potem odpoczywałem. Wieczorem Manfred zaprosił mnie i jednego pielgrzyma Hiszpana na kolację. Był jego przyjaciel (też Niemiec) z żoną, żona Manfreda też. Wszyscy rozmawialiśmy… Kurcze no – Europa. Kto nie był, kto nie szedł, kto siedzi za swoim płotem, to nie wie, że ludzie, gdzie indziej i my, to tacy sami ludzie i sporo nas łączy.  Ale są tacy, co lubią dzielić, po wyznaniu, po narodowości, jeszcze tam po czymś. Byle podzielić. Żeby jedni przeciw drugim. Nie na tym polega chrześcijaństwo. Przed Cuerres fajny kamień w Atlantyku, coś tak wielkości boiska piłkarskiego. Stałem tak i patrzyłem na niego, próbując pomyśleć ilu ludzi go widziało, ile lat minęło, jak to wszystko płynie i kim jesteśmy w tej wielkiej pielgrzymce, jaką jest życie.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 105 Cuerres