Camino 2015, zdjęcia: dzień 116: Mondonedo

Wszystko co dobre, kończy się. Choć tego nie chcemy. 116 dnia szlak Camino odchodził od Atlantyku i zmierzał w głąb Galicji, hiszpańskiej prowincji o bliskiej Polakom nazwie. Hiszpanie nie mogli uwierzyć, ze w Polsce jest rejon określany też jako „Galicja”. W sumie to nie wiem dlaczego, bo „Galicja” jest do Galów, czyli Celtów, a u nas chyba nie mieszkali.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 116: Mondonedo

Camino 2015, zdjęcia: dzień 115: Ribadeo

Ponad 60 zdjęć. Za dużo. Za bardzo. Za kolorowo. Cudny etap. Poranek ze wschodzącym słońcem. Droga rankiem do Tapia. Takie dni się zdarzają. Kolorowe, piękne, pełne, zachwytu. No bo w życiu zmienność. Doszedłem do albergi pierwszy. Położyłem się i zacząłem się opalać pod murem. Potem przyszedł Takahashi i jeden pielgrzym z Niemiec. Przyszła też Justyna. Dzwoniliśmy na Policję w temacie jak wejść do Albergi. Młodzi Niemcy, wepchali się, gdy otworzyliśmy drzwi. Młodzi jeszcze. Potem dotarł Staszek. Niedziela, to poszedłem do kościoła. Msza wieczorem. Nasza trójka z Polski to byli jedyni pielgrzymi, którzy z albergi poszli na mszę. Reszta nie ukrywała zdziwienia. Wieczorem rozweselona Holenderka zaprosiła nas na zabawę, wiadomo – fiesta. Puściłem młodzież wolno i wróciłem do albergi. Tam… Taka zaproponował, byśmy wypili butelkę wina, bo… już się nie zobaczymy. Szlag mnie czasem trafia, że z tyloma ludźmi się nie zobaczę. Może chociaż Bóg… jest. Nie przemija. Nawet jak go nie widzimy, to jest. W Nim jest wszystko, co było i co będzie, w tym nieustającym oceanie miłości i życia.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 115: Ribadeo

Camino 2015, zdjęcia: dzień 113: Almuna–Luarca

Krótki, ale bogaty etap. 113 dzień mojego Camino z Cadavedo do Almuna – Luarca. Zgubiłem strzałki. Zacząłem iść przez las na GPS, skończyło się koniecznością robienia dystansu w przeciwną stronę. Ale droga piękna, malownicza, aż się czuło tę przyrodę wokół siebie. Oznakowanie właśnie takie sobie, ale w sumie nie było tragicznie. Przed Luarką cud, Hiszpanka mówiąca po angielsku. Hiszpanie na ogół nie mówią w tym języku i są z tego powodu dość dumni 🙂 No ale… wytłumaczyła mi jak dojść do albergi.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 113: Almuna–Luarca

Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo

112 dzień, 25km do Cadavedo. Deszcz bardzo lekki, pochmurno. Camino Naturale – czyli nowy szlak zachwalany przez hospitaliero z Soto de Luina – poprowadził mnie ostro w dół, tam… kąpiele błotne. Potem mazanie się pod górę. Wkurzyłem się. Następnie znów skręt z drogi i zaczynam iść dół. Jak się okazało, że do następnego błotnistego parowu, to zrezygnowałem. Facet powinien mieć trochę oleju w głowie, żeby po ostrych deszczach nie polecać takich „ulepszeń”. Wróciłem na szosę i doszedłem tak do Cadavedo. Pierwszy. Alberga taka sobie, nie za ładna, ale tania. Zrobiłem zakupy. Zaplanowałem wreszcie powrót do Polski. Tęsknić zacząłem. Po prostu. Tyle tych dni. Tylu ludzi. Jakoś tak człowiek czuje, że… może już do domu by się zdało? Że może już dość? Wieczorem siedzieliśmy w międzynarodowym gronie i… byliśmy ze sobą, jak to na Camino, jak nigdzie indziej chyba. Cudnie. Ludzie potrafią ze sobą być. Ciekawe czemu w życiu tak nie potrafimy. Potrafimy?

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo