Camino 2015, zdjęcia: dzień 126 Finisterra

Gdzie kończy się pielgrzymka? Gdzie i kiedy? Pewnie wtedy, gdy nie da się już zrobić dalej żadnego kroku. Bo ziemia się kończy, bo to Finis Terrae. Są tacy, co chodzą „w kółko”, ale do mnie to nie trafia. Ten ostatni dzień był dla mnie ciężki, choć jak zwykle piękny. Organizm po czteromiesięcznym marszu dawał dziwne sygnały, że może już dość. Doszedłem wcześnie. Dostałem miejsce w alberdze. Górne łóżko, na którym mnie ulokowano się rozpadało. Na ulicy no tak… spotkałem Staszka. Tego samego, którego poznałem w Almuna i pożegnałem w Santiago. Cudne te spotkania. Kupiliśmy lody i piwo, i poszliśmy na zachód słońca. Ja z komórką, Staszek z lustrzanką. Mógłbym tam tak siedzieć, bez końca… Nie wiem, o co w tym chodzi. Potem powrót, pożegnanie, alberga. Większość poszła ucztować. Samolot miałem za trzy dni. Postanowiłem zostać dzień w Fisterra.

Jest jednak to pytanie z samego początku. Gdzie kończy się nasza pielgrzymka? Dokąd właściwie pielgrzymujemy? Bo jakoś tak to odbierałem, że pielgrzymujemy o wiele dalej, niż do Santiago, choć ono daleko. Gdzie pielgrzymujemy? Może w końcu do domu? Do miejsca nam właściwego? Może takiego domu wcale nie ma, i to wszystko to urojenia? Wiedzy na ten temat nie posiadamy. Jesteśmy w drodze. Wierzymy. Idziemy w nieznane, spotykając trudności, cierpienie, radości i piękno. To nieznane, jest nieznane naprawdę. Ale jest nieznane tylko teraz. Bo przecież kiedyś dojdziemy do końca, tej naszej pielgrzymki, i zrobimy jeszcze ten jeden krok. Dobrze byłoby wtedy usłyszeć: „W dobrych zawodach wziąłeś udział. Bieg ukończyłeś. Witaj”. Czego sobie i wszystkim czytającym życzę.

———————————

Całość relacji w książce dostępnej w wydawnictwie Gaudium:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *