Camino 2015, zdjęcia: dzień 113 Almuna–Luarca

Krótki, ale bogaty etap. 113 dzień mojego Camino z Cadavedo do Almuna – Luarca. Zgubiłem strzałki. Zacząłem iść przez las na GPS, skończyło się koniecznością robienia dystansu w przeciwną stronę. Ale droga piękna, malownicza, aż się czuło tę przyrodę wokół siebie. Oznakowanie właśnie takie sobie, ale w sumie nie było tragicznie. Przed Luarką cud, Hiszpanka mówiąca po angielsku. Hiszpanie na ogół nie mówią w tym języku i są z tego powodu dość dumni 🙂 No ale… wytłumaczyła mi jak dojść do albergi.

Większość moich współtowarzyszy z Cadavedo poszło do Luarki, bo to w mieście i lepsze warunki. Ja do Almunia (tuż przed Luarką) bo trochę taniej. I dobrze zrobiłem. Najpierw blisko duży market, a co to znaczy, każdy pielgrzym wie. No może bogaci nie wiedzą. Potem niezwykły hospitalero, jakby z innego wymiaru czasoprzestrzeni. Gdy przysnąłem, zbudził mnie – uwaga, uwaga – po polsku Staszek! Polak, który szedł del Norte i zdecydował się na nocleg w Almunia. Gdy dobił do nas Takahashi, to postanowiliśmy wspólnie zrobić uroczystą polsko-japońską kolację. Było rewelacyjnie. Dobre wino, jakieś żarcie „na szybkiego”. Ciągle się uśmiecham, gdy przypominam sobie ten dzień. W albumie dostępnym z linku poniżej, zamieszczam zdjęcie, na którym jestem ja i Taka. Niestety nie mam kontaktu do niego, ale myślę, że nie miałby nic naprzeciwko.

———————————

Całość relacji w książce dostępnej w wydawnictwie Gaudium:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *