Camino 2015, zdjęcia: dzień 112 Cadavedo

112 dzień, 25km do Cadavedo. Deszcz bardzo lekki, pochmurno. Camino Naturale – czyli nowy szlak zachwalany przez hospitaliero z Soto de Luina – poprowadził mnie ostro w dół, tam… kąpiele błotne. Potem mazanie się pod górę. Wkurzyłem się. Następnie znów skręt z drogi i zaczynam iść dół. Jak się okazało, że do następnego błotnistego parowu, to zrezygnowałem. Facet powinien mieć trochę oleju w głowie, żeby po ostrych deszczach nie polecać takich „ulepszeń”. Wróciłem na szosę i doszedłem tak do Cadavedo. Pierwszy. Alberga taka sobie, nie za ładna, ale tania. Zrobiłem zakupy. Zaplanowałem wreszcie powrót do Polski. Tęsknić zacząłem. Po prostu. Tyle tych dni. Tylu ludzi. Jakoś tak człowiek czuje, że… może już do domu by się zdało? Że może już dość? Wieczorem siedzieliśmy w międzynarodowym gronie i… byliśmy ze sobą, jak to na Camino, jak nigdzie indziej chyba. Cudnie. Ludzie potrafią ze sobą być. Ciekawe czemu w życiu tak nie potrafimy. Potrafimy?

———————————

Całość relacji w książce dostępnej w wydawnictwie Gaudium:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *