Camino 2015, zdjęcia: dzień 129 Santiago de Compostela

129 dzień od mojego wyjścia z domu to była niedziela. Byłem nadal w Santiago. W Aquariusie spało mi się dobrze, chociaż sąsiedzi zagęścili atmosferę niepranymi skarpetkami. W katedrze usiadłem tym razem z boku, żeby obejrzeć kadzidło, bo to się okazuje większa atrakcja niemal od Jakuba. Prezenty kupiłem poprzedniego dnia. Teraz tylko ściskałem przy sobie, żeby się w czasie tej mszy uświęciły.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 129 Santiago de Compostela

Camino 2015, zdjęcia: dzień 127 Finisterra

Moja pielgrzymka się zakończyła. Właściwie to dwa razy. Pierwszy raz w Santiago. Drugi, gdy doszedłem do Finisterra. Zostałem jednak na jeden dzień, na 127 dzień w Fisterra. Zaparkowałem w węgierskiej alberdze. Poznałem tam Amerykanów: Billa i Jossie. Odwiedziłem słupek z napisem „0 km”. Byłem przy latarni „na końcu świata”. Na koniec poszedłem na plażę. Wszyscy chyba w barach i na zabawie. Słońce zachodziło niemożliwie długo. Ale dla mnie, jak w sam raz. Potem horyzont zrobił się granatowy, chmury pociemniały, pojawiły się gwiazdy i siedziałem tak, na końcu świata, patrząc przed siebie. Następnego dnia miałem wrócić autobusem (już koniec z chodzeniem) do Santiago i tam jeszcze dzień przenocować.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 127 Finisterra

Camino 2015, zdjęcia: dzień 126 Finisterra

Gdzie kończy się pielgrzymka? Gdzie i kiedy? Pewnie wtedy, gdy nie da się już zrobić dalej żadnego kroku. Bo ziemia się kończy, bo to Finis Terrae. Są tacy, co chodzą „w kółko”, ale do mnie to nie trafia. Ten ostatni dzień był dla mnie ciężki, choć jak zwykle piękny. Organizm po czteromiesięcznym marszu dawał dziwne sygnały, że może już dość. Doszedłem wcześnie. Dostałem miejsce w alberdze. Górne łóżko, na którym mnie ulokowano się rozpadało. Na ulicy no tak… spotkałem Staszka. Tego samego, którego poznałem w Almuna i pożegnałem w Santiago. Cudne te spotkania. Kupiliśmy lody i piwo, i poszliśmy na zachód słońca. Ja z komórką, Staszek z lustrzanką. Mógłbym tam tak siedzieć, bez końca… Nie wiem, o co w tym chodzi. Potem powrót, pożegnanie, alberga. Większość poszła ucztować. Samolot miałem za trzy dni. Postanowiłem zostać dzień w Fisterra.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 126 Finisterra

Camino 2015, zdjęcia: dzień 125 Muxia

Muxia. 125 dzień. 33 km z Olveioa. Jakimś cudem wyschłem po drodze. Przeżyłem. Do Muxii dotarłem bardzo zmęczony. Pogoda zmienna, głównie padało. Wizyta w przepięknym kościółku. Wiatr i deszcz, nie było jak chodzić. Wróciłem. Porozmawiałem sobie w alberdze z dwojgiem Holendrów, którzy przyjechali tu z domu na rowerach. Potem spać, żeby jeszcze jeden, ostatni dzień marszu.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 125 Muxia

Camino 2015, zdjęcia: dzień 123 Negreira

Zdjęcia ze 123 dnia mojego Camino. Postscriptum po Santiago. Dodatek znaczy. Etap do Negreira był dla mnie męczący mimo, że krótki. Z rozlicznych spraw i ciekawostek wymienię tylko jedną. Wśród pielgrzymów w alberdze w Negreira spotkałem Francuzkę Sylvie, która dwa miesiące wcześniej przyjmowała mnie w Roquefort – niewielkiej miejscowości we Francji – na nocleg. Oto są właśnie te niezwykłe spotkania, ona i ja na szlaku w jednym miejscu, w jednym czasie, po około dwóch miesiącach.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 123 Negreira

Camino 2015, zdjęcia: dzień 121 Santiago de Compostela

Nie da się, po prostu nie da się, pewnych rzeczy opowiedzieć. Po 120 dniach od kiedy wyszedłem z domu, rankiem ruszyłem do Santiago. Chyba wcale nie wierzyłem, że tam dojdę. Byłem po prostu zawzięty. A może coś więcej w tym było? Coś nie mojego? Gdy wchodziłem do tego miasta, zobaczyłem całą swoją pielgrzymkę, całe swoje Camino. Bo Camino, to nie jest żaden szlak, ani Francuski, ani del Norte, ani jeszcze inny. Camino to jest osobiste przeżycie i doświadczenie każdego z nas, pielgrzymujących po jakubowych ścieżkach.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 121 Santiago de Compostela

Camino 2015, zdjęcia: dzień 120 Monte do Gozo

120 dzień mojego Camino. Przeszedłem 45 kilometrów do Monte do Gozo, bez jednego odpoczynku. Mogłem tego dnia dojść już do Santiago, ale zdecydowałem, że lepiej dnia następnego. Niosło mnie. Po prostu. Spotkałem tego dnia po raz pierwszy pielgrzymów szlaku francuskiego – Camino Frances. Dzielnie okupowali wszystkie bary. Szybszy byłem nawet do tych na rowerach, co w sumie przestało mnie dziwić. Mnóstwo zdarzeń i wrażeń, ale to już w książce.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 120 Monte do Gozo