Camino 2015, zdjęcia: dzień 095 Markina Xemein

95 dnia szlak odszedł od wybrzeża Atlantyku i poprowadził nieco w głąb lądu. I znów to del Norte prawie 1700 metrów podejść w górę i ponad 1500 metrów w dół.

Zostawiłem ocean, ale zyskałem sporo znajomych. Dwie milczące dziewczyny, które widziałem przed albergą w Zarautz, okazały się Czeszkami! Jana i Jana 🙂 Obie studentki. Jedna studiowała coś humanistycznego czy artystycznego a druga fizykę. Pogadaliśmy o cząstkach elementarnych 🙂 Wspaniałe dziewczyny.

Poznałem też dość niezwykłej urody młodą Francuzkę. Emillie wybrała łóżko nade mną. Zaproponowałem pół melona. Nie chciała, ale jako to kobieta, potem zmieniła zdanie.

Z Manuelą, Rumunką mniej więcej w moim wieku jadłem obiad i ucieliśmy sobie dłuższą pogawędkę. Kurcze – dzielna kobieta. Z Irun do San Sebastian szła nocą wzdłuż drogi dla samochodów. Niesamowite.

Ale to wszystko nic. Gdy wszedłem wieczorem do ogólnej sali pełniącej rolę jadalni, w niej tłum. Po mojej lewej stronie na krześle cud dziewczyna. Siadłem sobie obok. Nagle słyszę: – Jesteś z Polski? Potem Czeszki zapronowały mi piwo, a Emillie przyniosła kubek z winem i w ogóle… to sobie w książce możecie poczytać bo ech… Dzień to był ciekawy

———————————

Całość relacji w książce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *