Camino 2015, zdjęcia: dzień 093 Zarautz

Niżej album ze zdjęciami. 93 dzień. Ok 23 km – w Hiszpanii nic nie jest pewne – z San Sebastian do Zarautz. Piękna i romantyczna droga, czyli po raz drugi strumienie deszczu z góry i wąskie, czasem strome, często kamieniste ścieżki. Od czasu uszkodzenia sobie stopy na etapie do Argenton we Francji, nauczyłem się inaczej chodzić. Spokojnie, miarowo, ktoś by rzekł (zwłaszcza z rana) powoli, ale… bez przystanku i odpoczynku. Na początku więc, całe grupy rozradowanych pielgrzymów mnie wymijały, patrząc z politowaniem na wspinającego się systematycznie pana. W alberdze publicznej w Zarautz, jest znacznie mniej miejsc niż w San Sebastian, więc… nie wszyscy się zmieszczą. Stąd pewien doping dla pielgrzymów, którzy – jak już zaznaczyłem – szybko mnie mijali.

Jakież było ich zdziwienie gdy dotarli do albergi w Zarautz, a tam pod drzwiami, jako pierwszy… Zbyszek z Polski. Polegli w barach, na ławkach i innych przeszkodach terenowych. W Zarautz, późnym popołudniem po zakupach i jedzeniu poszedłem nad ocean. Był… błękitny, ogromny, wypełniony słońcem, które na koniec dnia znowu wyszło zza chmur. Zapytałem jedną Hiszpankę czy może mi popilnować rzeczy. Potem kilka kroków. Ten dotyk na łydkach. Jeszcze dwa, trzy i już… spadłem do wody. A może wpadłem? A może dałem nura? Wypłynąłem trochę dalej i raz jeszcze głowa pod spód i nie ma już nic, tylko człowiek i ocean, po 93 dniach marszu po ziemi.

Może jakoś wszyscy tego potrzebujemy. Zanurzenia się. Takiego bez granic i oporów. Może w życiu, może w miłości, może w pracy, może w tworzeniu. Po prostu jest tylko to, co przed nami, i tylko to, co robimy. I może tak właśnie jakoś – stajemy się, jesteśmy, ludźmi właśnie.

———————————

Całość relacji w książce

Jeden komentarz do “Camino 2015, zdjęcia: dzień 093 Zarautz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *