Raport z rozpowszechniania się „Drogi”

21 września 2015 wróciłem do domu po czetero-miesięcznym marszu do Santiago.  Potem wiele miesięcy pisałem. Pisałem po swojemu, nie „pod rynek”, zresztą, kto by tam chciał czytać jakąś pisaninę nieznanego człowieka.

Generalnie opinie i reakcje były zniechęcające, bo nie tak, bo nie tyle stron, bo to trzeba inaczej, a właściwie kogo to obchodzi, itd.  Mimo to napisałem tysiąc stron tekstu. Najlepszego jaki potrafiłem. Poszedłem „na całość”, jak to się mawiało. W formie, w treści, w prawdzie.

6 września 2016 napisałem pierwszy raport z rozpowszechniania się „Drogi”. Wtedy tylko w wersji elektronicznej. Liczba pobrań pliku książki wynosiła 643. Dużo! Marzyłem o wersji drukowanej, na której wydruk nie miałem środków.

20 kwietnia 2017 udało mi się zebrać w ramach akcji crowdfundingowej fundusze na wydrukowanie „Drogi” na papierze. Bądźmy szczerzy, udało się dzięki ludziom. Ludziom mi wcześniej nieznanym, nie piszę tu obcym. Ci ludzie powiedzieli innym ludziom. Wsparli mnie i to dzięki nim „Droga” ukazała się na papierze. Odwdzięczyłem się jak umiałem, w tym wydrukiem w możliwie najwyższym standardzie. Bo wszystko, co związane z Camino powinno być w najwyższym możliwym standardzie. Inaczej… się nie liczy 🙂

Wciąż jednak marzyłem, by „Droga” była po prostu dostępna w sprzedaży. Żeby można było ją normalnie kupić, a nie tylko jednorazowo otrzymać w ramach akcji crowdfundingowej. No i udało się.

Od piątku 8 grudnia 2017 „Droga” jest dostępna poprzez wydawnictwo archidiecezji lubelskiej „Gaudium”. Można ją tam bezpośrednio kupić albo zamówić sobie przez internet.

Z perspektywy czasu myślę, że skala trudu, przeciwności i zadań związanych z tym wszystkim, żeby ta książka powstała i była dostępna, była większa niż samo przejście z Polski do Santiago 🙂

W wersji elektronicznej darmowej, książka została pobrana 2 337 razy. Teraz nie potrafię oszacować czy to dużo czy to mało. Obstawiam, że dużo. Recepcja książki jest generalnie bardzo dobra, choć gdy pisałem i kończyłem miałem poważne obawy, bo… poszedłem „po bandzie” ją pisząc.

Pozostaje mi ostatnie marzenie.  Chciałbym aby ukazała się w języku angielskim, choćby jako ebook, a może drukowana? Jednak na dziś nie widzę na to szans. Czasem i z tym, z brakiem szans, trzeba się pogodzić. Bo wszystko, co osiągamy, to naprawdę tylko dar dla nas, przy naszej współpracy, przy pomocy innych, przy pomyślnych zbiegach okoliczności, ale jednak dar.

Więc uznaję temat za zakończony. To ostatni ‚raport z rozpowszechniania się „Drogi„. ‚ Dziękuję wszystkim, którzy do tej książki zajrzeli, wszystkim, którzy wsparli jej rozpowszechnianie się. Bez was, nie dotarłaby ona do wielu innych ludzi. Dziękuję tym, którzy zechcieli się podzielić swoimi opiniami. Na większość starałem się odpowiedzieć, a wszystkie dokładnie czytałem i czytam.  Dziękuję też św. Jakubowi, bez którego nie byłoby Santiago de Compostela, drogi do tego miejsca i moich na niej kroków. Wszystkim czytelnikom życzę opieki tego świętego. No i tego, żebyśmy się kiedyś spotkali na Drodze 🙂

Książka z wydania crowdfundingowego

 

ps. Zdjęcia pokazują książkę z akcji na polakpotrafi, tą szytą, w twardej okładce i na satynowanym papierze. W Gaudium jest wersja bardziej „codzienna”, za to tańsza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *