Camino 2015, zdjęcia: dzień 089 Saint Jean Pied de Port

I tak oto kończy się ta historia. Kończy się dla wielu, bo przecież wiele osób zna już drogę z Saint Jean Pied de Port, a to co znane, to już jakoś tak, wczorajsze mocniej. Doszedłem. Tego 89 dnia, do tej bramy pielgrzymów wyruszających do św. Jakuba. Wcale nie jest pewne, czy to on tam pochowany, ale czy to ma znaczenie? Myślę, że nie. Dziś krótko, kto zechce przeczyta o wszystkim w książce. Dużo ładnych zdjęć w albumie poniżej – polecam.

Największe zadanie jakie miałem po dojściu do Saint Jean Pied de Port, zadanie, które niosłem ze sobą od momentu wyruszenia z domu, to było podjęcie decyzji, którą z dróg Camino iść do Santiago. Wygodniejszą i bardziej pewną i prowadzącą właśnie z Saint Jean – Camino Frances, czy drogą del Norte. Długo by opowiadać. Wybrałem del Norte. Tyle, że w SJPP nie potrafili mi wskazać sensownej drogi do del Norte. Drogę więc znalazłem sobie sam, sprawdzając mapy w internecie. Postanowiłem iść do Irun, dwa dni ciężkiego marszu przez podpirenejskie tereny.

Pożegnałem się też w SJPP z Willeke. Zżyliśmy się trochę. Te przyjaźnie nawiązywane na Camino są… no ten kto szedł, to wie. Nie ma co gadać. Inne. W schronisku żartowałem z młodą Brazylijką i Włochami, nade mną spała Koreanka, cały świat tam się spotyka i nikomu to nie przeszkadza. Nie ma żadnych rządowych programów, żadnych miliarderów donatorów, ludzie po prostu, chcą tu być, chcą się trudzić, chcą iść, chcą być ze sobą, kto wie, może chcą czegoś więcej? Czegoś, czego dokładnie nie potrafią wyrazić, ale to czują, i dlatego wkładają buty, wyruszają, idą. Tacy pewnie jesteśmy – ludźmi w pielgrzymce. I może to jest właśnie najbardziej podstawowa prawda o nas.

———————————

Całość relacji w książce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *