Co po Camino? – Dzielić się

Każdy kto przeszedł Camino wraca do rzeczywistości, z której wyszedł i staje przed pytaniem: Co dalej? Ta rzeczywistość jest taka, jak była. Często obca temu, co na Camino. Często zajęta powielaniem swoich własnych pasji i „zainteresowań”. Jak przenieść doświadczenie Camino do „normalnego” życia? Jak w nim na powrót się odnaleźć? O tym będzie kilka notek, w tym cyklu. (Mam nadzieję 🙂

Pierwsza, najbardziej naturalna rzecz, jaką warto zrobić po Camino, to… dzielić się. Dzielić się swoim doświadczeniem, swoimi przeżyciami, swoimi wrażeniami. Dzielić się w rozmowach, w jakichś wystąpieniach. Napisać i upubliczniać wspomnienia i to, co się z Camino zrozumiało.

Cała ta działalność ma dwie ogromne zalety. Po pierwsze doświadczenie Camino w nas ugruntowuje. Jeśli tego nie zrobimy, bardzo łatwo dziesiątki postaci, spotkań, zdarzeń, odruchów serca, pójdzie u nas w zapomnienie. Bo to naturalny proces. Bo w sumie, nie było to takie ważne, bo ważne jest wyłącznie to, co teraz. Więc robimy to dla siebie samych. W nas samych to, co cenne, czego doświadczyliśmy, jakoś się umacnia, graweruje, przejaśnia dzięki temu dzieleniu się.

Po drugie jakaś materializacja wspomnień i przekazywanie ich innym ludziom jest częścią procesu, w jaki w ogóle Camino dociera do ludzi. Czyniąc to, jesteśmy – można powiedzieć – pracownikami na niwie Camino, jego ambasadorami. Jedni wyznaczają i oznaczają szlaki. Inni prowadzą lub pracują w albergach. Jeszcze inni niosą wiadomość o Camino ludziom. Przecież do nas, kiedyś też taka wiadomość dotarła i bez niej nie wyruszylibyśmy na szlak. Camino nie jest ruchem odgórnym, promowanym przez rządy i ponadnarodowe korporacje. Camino jest ruchem oddolnym, ludzkim, warto w nim brać udział.

A co jeśli mi się nie uda? Jeśli moje wspomnienia albo to, co mam do powiedzenia, nie znajdzie wdzięcznych uszu, zrozumienia, akceptacji? Co jeśli to nie będzie „najwyższych lotów”?
Nic. Co ma być? Zrobiliśmy swoją robotę i to jest ważne, a nie reakcja „bliźnich”, która może być różna.

Tutaj warto mieć świadomość, że rys mentalny Polaków jest nieco szczególny. Po pierwsze, często wolą się nie angażować i zostać niewidocznymi widzami. Po drugie w angażowaniu się są często uwarunkowani negatywnie. Czyli na dziesięć osób, które zobaczy coś naszego, gdzie będzie i piękne i słabe, pięć popatrzy i pójdzie dalej, cztery wskażą, co jest ich zdaniem słabe i pójdzie dalej, a jedna powie, co jest piękne. Taki świat, taka sytuacja. Dla tej jednej osoby – warto. Ale także warto dla siebie. Warto dla Drogi. Warto dla Niego.

Dlatego cieszę się i czytam, gdy napotkam relacje i wspomnienia. Dlatego chodzę na spotkania, nawet jeśli relacje są z krótkich odcinków po Polsce. Dlatego słucham rozmów i wywiadów. Rzeczywistość Camino znajduje sobie w ten sposób drogę. Do nas samych i do innych ludzi. Nie zwracajmy zatem uwagi na marudzących. Róbmy swoje i… może myślmy o następnym razie 🙂 Bo przecież warto.
——————————————————————————————-
Moja książka o Camino: [link]. Rozmowa po polsku [link] i po angielsku [link].

Gdyby ktoś miał jakieś uwagi na temat: jak rzeczywistość codzienna się różni od „caminowej”, co i jak można przenieść, to będę wdzięczny za komentarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *