Camino 2015, zdjęcia: dzień 058 Châtillon-sur-Seine

58 dnia zbudziłem się wcześnie, chyba ok. piątej. Jest jakoś trudno wstawać po nocy spędzonej pod gołym niebem. Nie ma mowy o myciu, o jakimś sensownym wracaniu do aktywności. Trzeba się podnieść, poskładać i iść. Tego dnia zupełnie nie miałem się gdzie zatrzymać. Przeszedłem więc 50 kilometrów. Na koniec… nogi zdystansowały się ode mnie i samodzielnie zaczęły się układać do snu.

Położyłem się w jakimś gospodarstwie na pożółkłej trawie. Właściwie nie ma zdjęć, to znaczy tylko trzy. Na jednym można się zapoznać jak wyglądała wówczas moja typowa alberga. Niby dachu nie było, bałagan (rankiem), ale w nocy… wiatr i gwiazdy. Sorry za nieporządek na zdjęciu.

Całość relacji w książce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *