Camino 2015, zdjęcia: dzień 059 Savoisy

59 dzień. Zbudziłem się rankiem. Po poprzednich 50km i noclegu na łonie natury nie byłem zbyt bojowo nastawiony. Dodatkowo niedziela, więc w Châtillon-sur-Seine poczekałem na jedyną mszę świętą. Po niej zaczepił mnie Francuz i zaprosił do siebie do domu. Bogu dzięki, bo z braku wody jeszcze chwila, a włamałbym się na plebanię. Byli cudowni, ci co mnie zaprosili. Dodatkowo uzgodnili z przyjaciółmi w Savoisy, że tamci mnie przenocują.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 059 Savoisy

Camino 2015, zdjęcia: dzień 058 Châtillon-sur-Seine

58 dnia zbudziłem się wcześnie, chyba ok. piątej. Jest jakoś trudno wstawać po nocy spędzonej pod gołym niebem. Nie ma mowy o myciu, o jakimś sensownym wracaniu do aktywności. Trzeba się podnieść, poskładać i iść. Tego dnia zupełnie nie miałem się gdzie zatrzymać. Przeszedłem więc 50 kilometrów. Na koniec… nogi zdystansowały się ode mnie i samodzielnie zaczęły się układać do snu.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 058 Châtillon-sur-Seine

Camino 2015, zdjęcia: dzień 057 Jonchery

57 dzień mojego Camino, to był jeden z tych dni, gdy szedłem bez żadnych zabezpieczeń. Nie wiedziałem, czy będzie jakieś miejsce do spania i tak dalej. Mijałem po drodze wiejskie kościółki. Zaglądałem do nich, stąd jest kilka zdjęć witraży, które jakoś mnie ujęły – sorry za ostrość, która nie zawsze jest dobra. Jest też zdjęcie mostu – kolejnego, jak dla mnie – symbolu Francji.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 057 Jonchery

Camino 2015, zdjęcia: dzień 056 Busson

56 dnia szedłem 27km do Busson. Pominę tu treść tego niezwykłego dnia, bo to w książce. Na koniec, trafiłem do niewielkiej miejscowości. Nie było w niej żadnej bazy noclegowej, kempingu itp. Zapytałem młodą Francuzkę, stojącą przy domu o te sprawy. – Nie… – pokręciła głową – tu nic nie ma. Ale może chciałby Pan przenocować u mnie?

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 056 Busson

Camino 2015, zdjęcia: dzień 055 Abainville

55 dzień. Drugi dzień mojej partyzanckiej drogi przez Francję (nie biegnącej żadnym szlakiem). Po 40 km do Cornieville, poszedłem 35 km do Abainville. Wreszcie, trzeciego dnia od wyjścia z Metz znalazłem sklep z jedzeniem. Ale ulga, móc się po prostu najeść 🙂 Czasem szedłem wzdłuż szosy, asfalt ma tam taki różowy odcień. Czasem piaszczystą drogą wśród pól. W Abainville jakaś rodzina wskazała mi do spania pralnię. Chodzi o pozbawione ścian, ale zadaszone pomieszczenie na skraju wioski. Odwiedziła mnie tam Claudie, żeby zrobić wywiad. W zasadzie tylko w niemieckim trochę się rozumieliśmy. Jak usypiałem w tej „pralni” jakaś męska młodzież kręciła się w pobliżu i żywo o czymś dyskutowała. Zasnąłem, bo nie miałem innego wyjścia. Dobrze zrobiłem

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 055 Abainville

Camino 2015, zdjęcia: dzień 053 Vandieres

53 dzień: Metz – Vandieres 26km. Rano przemiły ksiądz Wiesław poczęstował mnie śniadaniem i nawet dostałem prowiant na wynos, który zjadłem zaraz po wyjściu od niego, jeszcze w Metz, bo czekałem na otwarcie sklepu Orange, żeby kupić kartę telefoniczną. Udało się. 3 razy drożej niż w Niemczech. Potem szedłem szlakiem do najbliższego miasta, 26 km do Vandieres. Znów było gorąco, choć część drogi – co widać na zdjęciu – w cieniu.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 053 Vandieres

Camino 2015, zdjęcia: dzień 052 Metz

Rankiem 52 dnia podniosłem się ze ścierniska i brudny oraz spragniony ruszyłem w stronę Metz. Może ruszyłem, to za dużo powiedziane, w każdym bądź razie przesuwałem się jakoś do przodu. Niedziela peryferia Francji. Nie ma sklepów ani gastronomii. Jak zwykle (?) w takich chwilach zaczynają dziać się cuda. Dzięki nim doszedłem do Metz, do ostatniego polskiego księdza jakiego spotkałem na parafii, na swojej trasie. Pomagał i kusił. – Co się Pan tak męczy? Może wystarczy tylko do Vezelay? Ale ja konsumowałem pyszny polski żurek i trwałem w swoim zamiarze prawie jak buldog, który gdy raz się czegoś uchwyci, to nie puści, żeby nie wiem co. Wieczorem poszedłem na mszę. Odżyłem przy śpiewie Francuzów. Wreszcie piękno i lekkość w miejsce niemieckiej dostojności 🙂 Żałowałem tylko, że nie mogę pójść wieczorem na miasto. Jakaś taka tam, niezapomniana atmosfera była…

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 052 Metz

Camino 2015, zdjęcia: dzień 051 Koenigsmacker

51 dnia przeszedłem przez 3 kraje, z Niemiec, do Luksemburga, a następnie do Francji. Szedłem przez Schengen, to małe miasteczko na zdjęciu poniżej, od którego nazwy wzięła się możliwość wolnego podróżowania po Europie. Wiwat Schengen! Było 39 w cieniu. Dostałem pewnych przypadłości, bo po czereśniach najadłem się tłustego salami i popiłem dużą ilością wody mineralnej. Wycieńczony i odwodniony doszedłem do Koenigsmacker we Francji, do parafii, której proboszczem był polski ksiądz. Zamknięte. Ok 21 ruszyłem dalej. Noc, brak sił, brak noclegu. Położyłem się na ściernisku obok drogi. Ruch powoli się uspokajał.

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 051 Koenigsmacker

Camino 2015, zdjęcia: dzień 050 Merzkirchen

50 dzień, okrągły. Szedłem z Trier w kierunku granicy z Francją i Luksemburgiem. Rano zwiedzałem Trier, stąd sporo zdjęć z tego miasta. Zdjęcie wiodące do albumu (to poniżej) to Porta Negra, kto chce niech sobie poszuka wieku tej budowli. Zbudowali ją tam, tak tak… jeszcze Rzymianie. Z Trier wyszedłem późno. Nie miałem co jeść, bo nie znalazłem marketu, więc znów owoce z drzew. Po 28 kilometrach, w Merzkirchen było już późno i nie miałem siły iść dalej. Poszedłem spać na trawie pod gołym niebem. Gwiazdy świeciły zimno, pod plecami miałem nierówno, niedaleko ustawione wiatraki napełniały szumem powietrze. (reszta w książce)

Czytaj dalej Camino 2015, zdjęcia: dzień 050 Merzkirchen