Polski przewodnik po Camino de Santiago

Mam przed sobą trzy przewodniki po Camino. Oczywiście na różnych jego etapach. Pierwszy to „Der Ökumenische Pilgerweg” pomagający pielgrzymom na Jacobsweg w Niemczech. Drugi to przewodnik z serii „Miam Miam Dodo” prowadzący po ścieżkach Camino we Francji z Vézelay do Saint Jean Pied de Port. Trzeci to świeżo wydany przez WAM „Camino de Santiago, Przewodnik dla pielgrzymów” omawiający Camino Frances – drogę z Saint Jean Pied de Port do Santiago de Compostela oraz dalej do Muxia i Fisterra.

Jak na tle przewodników francuskiego i niemieckiego jawi się ten polski? Jaka jest jego przydatność? Jakie wady i zalety?

Zawartość:

Przewodnik WAM, którego autorem jest Szymon Pilarz, składa się z dwóch zasadniczych części. Pierwsza zawiera wszystkie niezbędne, wstępne informacje dla pielgrzymów. Można się z niej dowiedzieć: ile to wszystko kosztuje, co zabrać do plecaka, jak dostać się do miejsca rozpoczęcia pielgrzymki i wielu innych potrzebnych rzeczy. Można się z niej także dowiedzieć czegoś jeszcze. Tego mianowicie czym Santiago de Compostela jest, dlaczego tak się nazywa, jak i dlaczego ludzie tam pielgrzymowali. Jaki jest kontekst, całego tego fenomenu współczesnego pielgrzymowania do Santiago.

Część druga, to już przewodnik po kolejnych etapach Camino Frances i późnijszym Camino Fisterra. Autor Podzielił drogę do Santiago na trzydzieści etapów, z których każdy można przebyć pieszo jednego dnia. Wydaje się to dobrym podziałem, odpowiadającym preferencjom i możliwościom większości pielgrzymów. Etapy, tak są dobrane pod względem długości, aby w ważniejszych miejscach, pielgrzym miał czas na zwiedzanie i poznawanie miast, zabytków, budowli.

Każdy etap posiada swoją mapę, słowny skrótowy opis – jak pokonać drogę, często jest także mapa miejsca noclegu. Dodatkowo zamieszczone są niezbędne informacje o schroniskach, nie tylko tych w docelowej miejscowości, ale również napotykanych po drodze.

Przewodnik ma niemało, bo 272 strony i jest formatu 12×19 cm. Okładki posiadają „skrzydełka” dzięki którym, można sobie łatwo oznaczyć miejsce, do którego będziemy sięgać po drodze lub następnego dnia.

Porównania, wady i zalety:

Z trzech wymienionych na początku przewodników, największy gabarytowo jest przewodnik francuski. Taki „pełnoksiążkowy” format jest niewygodny na trasie. Najmniejszy jest przewodnik niemiecki. Polski jest od niego dwa centymetry szerszy. Waga przewodników jest podobna.

Najważniejsze dla pielgrzyma są: mapa, noclegi i zaprowiantowanie. Mapy w omawianym przewodniku są bardzo dobre. Biją na głowę te w „Der Ökumenische Pilgerweg” i są wygodniejsze od bardzo dokładnych map z przewodnika francuskiego.

Przewodniki francuski i niemiecki, nie zawierają podziału na etapy. To ważna różnica. Przy ich pomocy, pielgrzym musi sam określić każdorazowo, swój następny cel. Są więc bardziej elastyczne. Z drugiej strony, przewodnik Szymona Pilarza „prowadzi” pielgrzyma w przemyślany sposób. Zawarty w nim podział trasy ma logiczne uzasadnienie, a nic nie stoi na przeszkodzie, aby pielgrzym, w oparciu o informacje z przewodnika, dokonał własnego wyboru noclegów i długości dziennego marszu. Podział na etapy zaliczyć należy zdecydowanie na plus dla polskiego przewodnika i wiele osób korzystających z niego, będzie z niego naprawdę zadowolona.

Ważną zaletą polskiego przewodnika jest omówienie tras alternatywnych oraz pewnych istotnych, a mogących sprawiać kłopot pielgrzymowi, zagadnień na szlaku. Gdy pielgrzym staje przed rozgałęzieniem Camino, wtedy zastanawia się, który wariant wybrać. Mapa podpowie mu tylko odległość do pokonania, ale przewodnik Szymona Pilarza poinformuje go, jakie będą warunki i czym się charakteryzuje dany wariant. Np. wybierając drogę w prawo, będzie 3 km dalej, ale dużo cienia, więc jeśli jest gorąco, to takie informacje są dla pielgrzyma niezwykle przydatne. Podobnie gdy droga dochodzi do przegradzającej ją bramki, informacje z przewodnika wyjaśnią, że to naturalne, że można tę bramkę otworzyć i należy ją zamknąć za sobą, bo to ochrona przed przemieszczaniem się zwierząt hodowlanych.

Następną, zupełnie nie do przecenienia, zaletą jest zamieszczenie, oprócz map, profilu pionowego drogi. O ile jest to bez większego znaczenia przy etapach płaskich, to konieczność zrobienia 500 m albo i ponad kilometra pionowo w górę, to bardzo ważna informacja dla pielgrzyma. W następnej edycji warto by się pokusić jeszcze, o podanie tzw. przewyższenia pionowego w górę i w dół, to jest podania wartości ile w sumie mają w górę podejścia, a ile zejścia na danym etapie. Bywa to ważne, bo np. na Camino del Norte są etapy o różnicy wysokości około 350 metrów, ale ze względu na pofałdowanie drogi, suma podejść przekracza kilometr i tyle samo mają zejścia.

Cenne jest podanie godzin mszy świętych, w kościołach leżących na trasie. Hiszpania jest krajem postępującej sekularyzacji. Kościoły są często zamknięte. Trafić na mszę świętą „ot tak”, bywa po prostu bardzo trudno. Znaczna część pielgrzymów, nie szuka po drodze praktyk religijnych i przewodniki, ani nawet informacje w albergach, o możliwości udziału we mszy świętej nie wspominają. Tym bardziej jest to wielka i unikalna zaleta „naszego” przewodnika.

Każdy omawiany etap, zawiera rozdział „warto zobaczyć”. Choć nie jest on krytyczny z punktu widzenia pielgrzyma, to znów – jest on bardzo cenny. Łatwo bowiem zapamiętać się w marszu, skupić na niezbędnych codziennych obowiązkach pielgrzyma i minąć. Minąć to, co tuż obok nas. Co moglibyśmy obejrzeć. Z czym moglibyśmy się zetknąć. Mowa o zabytkach, o kulturze, o elementach historii. Dzięki przewodnikowi Szymona Pilarza, możemy z Camino de Santiago przywieźć do domu więcej. Więcej wiedzy, więcej znajomości kultury tamtej ziemi. Więcej wrażeń. Będziemy o to bogatsi.

Porównanie:

Przewodnik francuski jest bardzo dobrym, bezpośrednim wsparciem pielgrzyma w drodze. Jest jednak trochę nieporęczny. Mapy z jednej strony są niezwykle wręcz dokładne, z drugiej, aby przejść etap, trzeba kartkować książkę, bo mapy go opisujące będą na kilku różnych stronach. Nie ma w nim wskazań, co warto zobaczyć, nie ma też – oczywiście? – informacji o sferze duchowej, tj. mszach świętych po drodze.

Przewodnik niemiecki ma świetny format, dobrze mieszczący się w kieszeni. Dobry papier, użyteczne informacje i… dość nieszczęśliwe mapy, przypominające dziecinne rysowanki. Jakkolwiek posiada informacje turystyczne dotyczące mijanych miejsc, to są one dość oszczędne, a próżno znów szukać tej prostej i potrzebnej pielgrzymowi wiedzy, gdzie można pójść na nabożeństwo. Choć tu, trzeba przypomnieć, że przewodnik ten opisuje trasę wiodącą przez tereny głównie protestanckie.

Przewodnik niemiecki posiada okładkę ze skrzydełkami (podobnie jak polski). To drobne, ale naprawdę użyteczne ułatwienie.

Podsumowanie.

W przewodniku WAM Szymona Pilarza można znaleźć drobiazgi, które można by zmienić lub go o nie wzbogacić. Na przykład warto by zamieścić dla każdego etapu przewyższenie pionowe w górę i w dół. Można by uprościć opis alberg, stosując zamiast słownych określeń, dostępnych w nich funkcjonalności, ikony.

Ja ze swojej perspektywy odradzałbym, w części wstępnej, bardziej zdecydowanie plastikowy kubek, zaś nie jestem pewien, czy warto brać paszport w celu zakupu karty telefonicznej. Sam kupowałem na dowód.

Generalnie jednak przewodnik WAM autorstwa Szymona Pilarza to produkt bardzo wysokiej jakości. Jest niezwykle udany w warstwie „fizycznej”. Książka jest wygodnego formatu. Papier bardzo dobrej jakości. Kolory świetnie dobrane. Czcionka przyjemna dla oka i ułatwiająca czytanie. Fotografiom można by poświęcić odrębny akapit. Są niemal doskonałe. Świetne kolory. Bardzo dobre ujęcia. Książkę po prostu chce się wziąć do ręki i nie odkładać.

Zaproponowany w przewodniku podział na etapy pomaga pielgrzymom, którzy chcą mieć „wszystko ułożone”. Dodatkowe informacje dodają tak ważnej historycznej i kulturalnej perspektywy etapom i miejscom, przez co wzbogacają efekt pielgrzymowania. Przypomnienie pielgrzymom kiedy msze święte po drodze – bezcenne.

Do czego się tak książka nadaje? Ja myślę i trochę mam tu na myśli zbliżający się czas, że świetnie nadaje się na prezent. Bo nie jest tylko pomocą dla pielgrzyma, który już jest na trasie, ale jest też wspaniałym ukazaniem osobom niezorientowanym piękna i znaczenia Camino. Poprzez zdjęcia. Poprzez informacje. Poprzez, tak cenny, zarys tła historycznego.

Nadaje się też ta książka, i taka jest jej podstawowa rola, do pielgrzymowania. Jako towarzysz. Jako wsparcie. Jako pomoc przed wyruszeniem, a potem już na trasie.

Więc ostateczne pytanie jest takie: Czy zabrałbym ten przewodnik ze sobą, gdybym wybrał się na Camino Frances? Odpowiedź brzmi – Tak, zabrałbym.  I zrobiłbym to z prawdziwą przyjemnością.

 


Książka z mojej pielgrzymki z Polski do Santiago de Compostela

2 komentarze do “Polski przewodnik po Camino de Santiago”

    1. Na razie nie. Jeśli pójdę znowu, to będzie równie – dla mnie – nieziemskie i trudne, albo dużo bardziej. Do 2018 siedzę w kraju 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *