Cystersi i Camino

W roku 1098, w którym pierwsza Wyprawa Krzyżowa podbiła Antiochię i zmierzała w stronę Jerozolimy, którą miała zająć 15 lipca następnego roku, opat klasztoru benedyktyńskiego w Molesme, zrażony kształtem życia w tym zgromadzeniu, odszedł by założyć nowy zakon.

Pierwszy klasztor nowego zgromadzenia został ufundowany w Cîteaux w tym samym 1098 roku. Nazwa miejscowości Citeaux w ówczesnej lingua franca, czyli w łacinie, to Cistercium, stąd nowy zakon zyskał nazwę cystersi.

Szybko cystersi stali się jednym z najbardziej rozpoznawanych zgromadzeń zakonnych. Założyli szereg opactw we Francji, m.in. w Marimond w 1115 roku.

Sześciesiąt lat później, w 1176 roku polski książę Kazimierz II Sprawiedliwy sprowadził zakonników z Marimond na swoje ziemie i ufundował opactwo w Sulejowie nad Pilicą. I tak oto powstał klasztor w Sulejowie, który istnieje do dnia dzisiejszego i który można odwiedzić.

Nic o tym wszystkim nie wiedziałem, gdy na wpół przerażony, na wpół zdeterminowany przedzierałem się przez Polskę w kierunku jej zachodniej granicy, by podążać ścieżkami do świętego Jakuba.

Sulejów wypadł przypadkiem. Był w odległości 30 kilometrów od Opoczna, był na zachód, był na mojej drodze. Poszukałem w internecie jakiejś parafii w owym Sulejowie i zadzwoniłem.

20150522_173003

Po krótkiej, męskiej rozmowie usłyszałem: „Tak. Niech pan przyjdzie.” Więc następnego dnia dotarłem do Sulejowa. Nie poszedłem od razu na parafię, do zakonników. Nie. Było popołudnie i świeciło słońce. Kolory niewielkiego kościoła, który stał przede mną były takie, że nie mogłem oderwać oczu. Wszedłem do środka. Cisza. Kilka osób. Czas, jakby się tam materializował, choć przecież nic o tym miejscu wtedy nie wiedziałem.

20150522_185138

Zakonników było dwóch. Uprzejmi ale raczej męscy, czyli – bez wylewności. Msza śliczna. Dostałem obrazek Matki Boskiej, który przeszedł ze mną aż do Santiago.

I to wszystko tam trwa. Od owego 1098 roku, od wyjścia świętego Roberta (opata z Molesme) i założenia w Citeaux nowego zakonu, od zaproszenia tych zakonników i ufundowania dla nich siedziby 800 lat temu w Polsce, aż do dzisiaj.

Sulejów leży na najprostszym szlaku z centralnej Polski ku Zachodowi, do Zgorzelca. Wierzę, że kiedyś będzie miejscem, które odwiedzać będą pielgrzymi. A warto. Bo miejsce to niezwykłe. Zaś zakonnicy… ale to już za długo by było opowiadać 🙂

Aha. Ten kościół. Otóż jest zbudowany, z kamienia, w odróżnieniu od ceglastych świątyni tak często spotykanych u nas. Właściwie to teraz po czasie, dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś chce zobaczyć jak wyglądają kościoły we Francji, takie kościoły, które mają nie 100, 200, 400 lat ale takie co maja ich dwa razy tyle, to może pojechać albo pójść do Sulejowa. Piękny jest, po prostu.

20150522_172658

 

Droga, którą musiał przebyć św Robert, z Molesme do Citeaux (Cistertium) wiedzie przez Châtillon-sur-Seine, miejscowość przez którą przechodziłem, idąc do św Jakuba.

I tyle jeszcze spraw, zdarzeń, miejsc i losów przeplata się ze sobą, gdy obejrzymy się wstecz, na drogę. Trzeba tylko wyjść, wyruszyć. My też stajemy się jakimś elementem tkaniny czasu i życia, i sami też dokładamy do niej swoje „nici”, ścieżki, kroki, czyniąc ją bogatszą, piękniejszą, ciągle nową…


Więcej o Sulejowie, Châtillon-sur-Seine i innych w książce. Zachęcam do czytania 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *