Zwierzaki na camino

20150606_151808Obecność braci mniejszych, jak o nich pisał święty Franciszek z Asyżu, staje się doświadczeniem każdego wędrowca, każdego pielgrzyma przemierzającego ścieżki camino, wiodące do Santiago de Compostela.

 

 

Szczególnie, gdy idziemy porą lub terenem, który nie jest już ucywilizowany, który nie jest przygotowany „pod pielgrzymów”. Wtedy bywa… całymi dniami, nie ma do kogo się odezwać. Pustka, przyroda, cisza odciska piętno na człowieku. I wtedy te, pomijane przez nas na co dzień, cząstki stworzenia stają się rzeczywiście, naszymi braćmi. Braćmi w drodze.

Gdy siedziałem przez zamkniętym domem w Niemczech i wieczór już, i nikogo całkiem, to przypałętał się znikąd kot. Zaczął się ocierać, prężyć, mrużyć oczy, gdy dostał to, po co przyszedł, czyli podrapanie za uszami. I tak zbliżaliśmy się do siebie, bo nie było nikogo innego.

Innym razem, w dość bolesnych dla mnie warunkach, rozmawiałem z jednym psem na plebanii. Byliśmy sami. Wszystko rozumiał. I ja rozumiałem jego. Każde jego spojrzenie. Każdy gest jego ciała, który wyrażał jakieś jego psie emocje.

Owce, krowy, strusie, konie, osły, renifery, bociany, sokoły, nawet mrówki stają się na camino częścią świata pielgrzyma. Jakoś tak bliżej nam do nich. I nie tylko fizycznie, z racji tego, że je spotykamy. Tylko jakoś tak mentalnie. Doświadczamy po prostu chyba większej bliskości z nimi. Doświadczamy tego, że jesteśmy częścią tego samego, pulsującego gdzieś źródła miłości, które wszystko stwarza, utrzymuje, pielęgnuje.

Spotkania nie zawsze są przyjacielskie i czułe, ale taka też jest natura, a może i życie. Czasem słońce i wiatr, czasem nieokiełznany sztorm, który zagraża naszej egzystencji. A jednak to odosobnienie i rodzące się z niego zbliżenie do natury, jest doświadczeniem nowym, bywa – przejmującym. I chyba człowiek od tego bogatszy. Bo już nie całkiem sam, nawet gdy sam 🙂


© by Zbigniew Ściubak 2016

Tu moja książka o camino, a tu jej strona na facebooku.

Możesz poczytać książkę i podzielić się doświadczeniem z tej lektury. Możesz polubić stronę. Możesz nic takiego nie zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *